Reklama

2000 pkt na WIG20 w zasięgu ręki

Nie ma wątpliwości, że dobra koniunktura na giełdzie się utrzymuje. Świadczą o tym wysokie poziomy indeksów czy też kolejne udane debiuty giełdowe (np. Ciechu). Nawet jeśli w najbliższym czasie dojdzie do korekty, to nie będzie to równoznaczne z zakończeniem trendu wzrostowego.

Publikacja: 12.02.2005 07:32

Indeksy mają za sobą już trzy tygodnie zwyżki. W tym czasie WIG20 zyskał ponad 7%, odrabiając straty ze styczniowej przeceny. W mijającym tygodniu zaszły jednak pewne zmiany w charakterze tego wzrostu w porównaniu z pierwszymi dwoma tygodniami. O ile wcześniej rosła zdecydowana większość spółek, to ostatnio prym wiodły już wyraźnie te największe. PKN Orlen jest znowu notowany na rekordowym poziomie, TP jest najdroższa od lat, ożywił się nawet kurs KGHM. Tymczasem wiele mniejszych i średnich firm dosięgła korekta. Uwagę zwracało załamanie kursów takich spółek, jak Elektromontaże (Export i Warszawa) czy Energomontaże (Południe i Północ), które wcześniej notowały spektakularne wzrosty.

Selektywny rynek

Mniejsza szerokość rosnącego rynku to co prawda czynnik niekorzystny, ale niekoniecznie decydujący o koniunkturze giełdowej. Kursy części mniejszych spółek zostały wcześniej nadmiernie wyciągnięte przez spekulacyjny kapitał, ale nie jest wcale przesądzone, że teraz pogrążą się w bessie. Obrazujący szerokość rynku wskaźnik Advance/Decline (będący skumulowaną różnicą między liczbą spółek rosnących i liczbą spółek taniejących na poszczególnych sesjach) stopniowo opada już od maja ub.r. Jest to zapewne czynnik niekorzystny z długoterminowego punktu widzenia, ale jak widać na razie nie ma decydującego znaczenia, bo w tym samym czasie indeksy giełdowe krok po kroku wspinały się w górę. Zjawisko to nie pozostaje jednak bez konsekwencji dla inwestorów - znacznie trudniej niż w początkach hossy dobrać teraz spółki, skoro większość z nich zachowuje się słabiej niż indeksy.

Szczyt (niby) pokonany

Sytuacja techniczna WIG20 pozostaje niejasna. Indeks w sposób mało przekonujący pokonał szczyt z 3 stycznia (1967 pkt), bo zaledwie o 0,4 pkt. Z jednej strony to dobrze, bo nie pojawiła się duża podaż (przynajmniej w przypadku największych spółek), która mogłaby zepchnąć notowania w dół i spowodować nakręcanie się spirali wyprzedaży akcji. Z drugiej - brak jednak było silnego uderzenia ze strony popytu, które potwierdziłoby pokonanie szczytu. Niekorzystnie działa wykupienie widoczne na krótkoterminowych oscylatorach. Korekta staje się coraz bardziej uzasadniona. Trudno natomiast przesądzać o jej głębokości. Możliwy stałby się w takiej sytuacji powrót WIG20 w okolicę 1900 pkt, czyli do połowy ostatniej fali wzrostowej. Nie ma na razie sensu snuć bardziej pesymistycznych scenariuszy z uwagi na to, że trwa trend wzrostowy, a inwestorzy nie wykazują chęci do pozbywania się akcji za wszelką cenę.

Reklama
Reklama

W długim terminie WIG20 podąża w zwyżkującym klinie, którego dolne ramię biegnie jeszcze od dołka z listopada 2003 r. Obecnie zbliża się do 1850 punktów. Górne ramię znajduje się natomiast blisko 2000 pkt. Miejsca dla wahań indeksu jest więc coraz mniej. Prawdopodobne wciąż wybicie w górę z formacji klina powinno przynieść kolejną średnioterminową falę hossy.

MIDWIG nadal

w trendzie bocznym

Styczniowy szczyt jest poważną przeszkodą dla zwyżki indeksu MIDWIG kojarzonego z segmentem średnich spółek. Odbicie od ostatniego maksimum oznacza, że w średnioterminowej sytuacji nic się nie zmieniło. MIDWIG od trzech miesięcy znajduje się w wąskiej konsolidacji w przedziale ok. 1650-1730 pkt. Jest to zresztą tylko fragment długoterminowego trendu bocznego, trwającego od połowy ub.r., który przybrał postać klina. Co ważne, zarówno dolne, jak i górne ramię tej formacji niemal pokrywają się z granicami wspomnianej średnioterminowej konsolidacji. Teraz prawdopodobne wydają się dwa scenariusze - powrót indeksu do 1650 pkt lub wybicie powyżej 1730 pkt. To drugie wydarzenie stanowiłoby zarówno średnio- jak i długoterminowy sygnał kupna.

Lepiej niż za oceanemIndeksowi WIG20 - w przeciwieństwie do amerykańskich wskaźników - udało się odrobić całe straty z feralnego stycznia. Od połowy stycznia stopniowo rośnie siła relatywna wskaźnika polskich blue chips względem S&P 500. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że siła relatywna dotarła już na wysokość maksimów notowanych kilkakrotnie na przestrzeni ostatnich miesięcy. Niewiele wyżej znajdują się szczyty tego wskaźnika z września 2003 r. i kwietnia ub.r. W tej sytuacji ewentualne mocne uderzenie popytu i wzrost WIG20 powyżej 2000 pkt da GPW wyraźną przewagę nad rynkiem amerykańskim. Do podobnych wniosków prowadzi też zresztą porównanie z giełdami europejskimi (które z kolei zachowują się w ostatnim czasie mocniej niż USA). Także w przypadku niemieckiego DAX siła relatywna WIG20 dociera do szczytów niepokonanych przez cały ubiegły rok.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama