Przychody przedsiębiorstwa handlującego odzieżą dla młodzieży (salony House) sięgnęły w 2004 r. prawie 103 mln zł. O takiej sprzedaży mówiły też ostatnie szacunki firmy. Pierwotnie jednak jej zarząd zakładał, że będzie to 109 mln zł. Ubiegłoroczny zysk operacyjny przekroczył 2 mln zł. Jest niemal o połowę mniejszy niż w 2003 r. To wskazuje, że kluczem do poprawy sytuacji jest większa efektywność podstawowej działalności.

Inwestorzy najbardziej niecierpliwie czekali jednak na publikację wyniku netto, bo w jego przypadku przewidywania spółki zmieniały się najczęściej i najgłębiej. Pierwsze mówiły o 6 mln zł zarobku, kolejne o 4,8 mln zł, następne o 1 mln zł, a ostatnie (wstępne dane za ubiegły rok podane już w styczniu tego roku) - tylko o 100 tys. zł. Ostatecznie rezultat (240 tys. zł) jest lepszy, choć i tak daleki od oczekiwań zarówno kierownictwa, jak i właścicieli Artmana. Inwestorzy mogli jednak odetchnąć: kolejnej weryfikacji w dół nie było. Kurs na samym początku sesji spadał, ale na zamknięcie notowań walory Artmana kosztowały 9,9 zł - tyle samo, ile w piątek (to prawie o połowę mniej od ceny emisyjnej akcji, które firma sprzedawała w ofercie publicznej).

W IV kwartale obroty spółki były zdecydowanie wyższe niż we wcześniejszych okresach i wyniosły 35 mln zł. Pozwoliło to Artmanowi wyjść na plus w skali całego roku, ale mimo to pod względem rentowności nie był to bardzo udany czas. Zysk netto wyniósł około 0,5 mln zł. Tymczasem w III kwartale, przy znacznie niższych przychodach, sięgnął prawie 1,2 mln zł. Na wynikach wypracowanych w końcówce roku odbiły się wyprzedaże, które zaowocowały spadkiem marż.