Reklama

Dużo drożej być nie powinno

W ubiegłym roku wyniki wielu spółek chemicznych były w bardzo dużym stopniu uzależnione od wydarzeń na rynku ropy naftowej. Wysokie ceny tego surowca niekorzystnie oddziaływały na zyski Dębicy czy Plast-Boksu, natomiast pomnażały zyski Orlenu. Czy również w tym roku ropa będzie drożeć?

Publikacja: 22.02.2005 08:17

W ostatnich kilku miesiącach notowania ropy naftowej charakteryzuje znaczna zmienność. Jeszcze w październiku minionego roku cena biła rekordy, a analitycy ścigali się w prognozowaniu coraz wyższych poziomów, do których ona dotrze. Niespodziewanie listopad przyniósł pokaźną wyprzedaż, która zaowocowała spadkiem na giełdzie londyńskiej z blisko 52 USD za baryłkę pod koniec października do poniżej 38 USD za baryłkę w pierwszej połowie grudnia. Od tego czasu notowania znów zaczęły piąć się, by pod koniec stycznia zbliżyć się do 47 USD za baryłkę. Teraz jest to tylko o 1,5 USD mniej. Taka huśtawka nastrojów nie pomaga w jednoznacznym określeniu scenariusza na kolejne miesiące. Pokazuje jednocześnie, że po jesiennym okresie jednomyślności inwestorów, kiedy powszechny był sąd, że ceny muszą dalej iść w górę, teraz zaczęli się oni bardziej różnić w przekonaniach. Rzeczywiście są ku temu podstawy. Główne zjawiska, które podbijały notowania w ubiegłym roku, niekoniecznie muszą być obecne również w tym.

Popyt i podaż

W opinii większości specjalistów w 2005 r. utrzyma się nadwyżka popytu na ropę naftową nad jej podażą ze strony dostawców spoza grupy państw zrzeszonych w kartelu OPEC. Niepewność związana jest głównie ze skalą dostaw z Rosji. Szacuje się, że wzrost podaży wyniesie w tym roku 1 mln baryłek dziennie wobec 1,2 mln w 2004 r. Z tego połowa ma przypaść właśnie na Rosję.

To spowoduje, że oczy uczestników rynku będą głównie zwrócone na producentów z OPEC i decyzje przez nich podejmowane. W ostatnim czasie wykazują oni sporą determinację w utrzymaniu ceny na obecnym poziomie. Temu miała służyć ostatnia obniżka limitu dostaw z dniem 1 stycznia tego roku. Tłumaczyć ją miała deprecjacja dolara, która obniża dochody producentów. W ostatni piątek ze strony władz OPEC napłynęły ostrzeżenia o możliwym kolejnym obniżeniu limitów dostaw w obawie o spadek popytu w II kwartale 2005 r.

Jednocześnie z tej samej strony pojawiają się informacje o działaniach zmierzających do zwiększenia mocy wydobywczych. Dotyczy to głównie Arabii Saudyjskiej - największego eksportera ropy na świecie. Tamtejszy narodowy koncern Saudi Aramco planuje do końca roku podwoić liczbę odwiertów, co jest sygnałem przekonującym o zmianie dotychczasowej strategii - przez ostatnie dwie dekady chodziło o utrzymanie mocy produkcyjnych, a nie ich zwiększanie. W zamierzeniach Arabia Saudyjska chce osiągnąć zdolność wydobywczą na poziomie 12,5 mln baryłek dziennie (2 mln baryłek więcej niż teraz), a maksymalnie 15 mln baryłek dziennie, jeśli zwiększony popyt będzie się utrzymywać. Równocześnie eksperci zwracają uwagę, że Saudyjczycy będą ostrożnie zwiększać moce, by nie doprowadzić do powtórzenia się sytuacji z 1997 i 1998 r., kiedy szybki wzrost produkcji w krajach OPEC w okresie mniejszego zapotrzebowania po kryzysie azjatyckim spowodował spadek ceny do 10 USD za baryłkę. Z szacunków Międzynarodowej Agencji Energii wynika, że zdolności wytwórcze państw OPEC wzrosną w tym roku o 1 mln baryłek dziennie.

Reklama
Reklama

Po stronie popytu kluczowe znaczenie ma koniunktura gospodarcza w Stanach Zjednoczonych i Chinach. Z jednej strony prognozy dla największej światowej gospodarki, odpowiadającej za jedną czwartą globalnego popytu na ropę, mówią o utrzymaniu wysokiego tempa wzrostu, przekraczającego 3%. Z drugiej strony w porównaniu z 2004 r. zanotuje ona niższe tempo rozwoju, a z każdym miesiącem będą o sobie dawać coraz mocniej znać efekty podwyżek stóp procentowych. Według prognoz amerykańskie zapotrzebowanie ma zwiększyć się w tym roku o 1,8% (0,4 mln baryłek dziennie) wobec 2,3% w 2004 r. (0,4 mln baryłek dziennie).

Największą zagadką są natomiast Chiny, które w minionym roku w największym stopniu stymulowały wzrost popytu na ropę. Zapotrzebowanie ze strony tamtejszej gospodarki zwiększyło się w 2004 r. o 16%, czyli o 0,9 mln baryłek dziennie. W tym roku wzrost popytu wyniesie 0,6 mln baryłek dziennie. Globalny popyt ma w tym roku podnieść się o 2,2% wobec 3,Dolar przestanie słabnąć

Ważnym czynnikiem ubiegłorocznego wzrostu ceny ropy naftowej był słabnący dolar. W tym roku jest prawdopodobne, że amerykańska waluta przestanie tracić na wartości, a rekordy słabości z końca ubiegłego roku nie zostaną pokonane. Jednocześnie kwestia związana z dolarem ma też inny aspekt. Amerykańska waluta słabła przez ostatnie trzy lata w efekcie narastającego deficytu obrotów bieżących. Zaś na jego zwiększanie wpływ miała drożejąca ropa, której Stany Zjednoczone są ważnym importerem. Udział tego surowca w całkowitej wartości sprowadzanych do USA dóbr podwoił się w ostatnich trzech latach i doszedł do 7%. Trudno jest tu przesądzać, który z tych czynników - cena ropy, dolar, deficyt obrotów bieżących - jako pierwszy wywoła reakcję pozostałych. Pewne jest jednak to, że wszystkie trzy wzajemnie na siebie oddziałują. Biorąc pod uwagę, że rynki finansowe wyprzedzają zdarzenia w realnej gospodarce, można spodziewać się, że poprawa bilansu obrotów bieżących zacznie być widoczna jako ostatnia. Dlatego inwestorzy będą szczególną wagę przykładać do obserwacji wzajemnego oddziaływania ropy i dolara. W ubiegłym roku zmiany kursu euro wobec dolara w przeciwieństwie do lat 2002 i 2003 miały niewielki wpływ na cenę ropy. Od początku 2004 r. do dziś cena tego surowca poszła w górę o 58% w wyrażeniu dolarowym oraz 53% w euro. W dwóch wcześniejszych latach ta dysproporcja była zdecydowanie bardziej wyraźna. W 2002 r. cena baryłki ropy podniosła się o 44%, licząc w dolarach, a aż o połowę mniej dla odbiorców ze strefy euro. Na koniec 2003 r. Amerykanie płacili ponad 5% więcej, a mieszkańcy strefy euro ponad 12% mniej niż na koniec 2002 r.

Co zrobią spekulanci?

Mniej więcej do połowy minionego roku hossę na rynku ropy naftowej napędzała aktywność inwestorów spekulacyjnych. W poszukiwaniu wysokich stóp zwrotu mocno zaangażowali się w grę na zwyżkę ceny tego surowca. Widać to po rosnącej od jesieni 2003 r. liczbie otwartych długich pozycji na kontraktach terminowych i opcjach. Od września 2003 r. do maja 2004 r. zwiększyła się ona prawie sześciokrotnie. Od tego czasu obserwujemy stopniowe ograniczanie liczby długich pozycji, ale i tak wynoszą one teraz ok. 100 tys. sztuk, czyli tyle, ile średnio w okresie od 2003 r. do teraz. Stopniowo zmniejszającemu się zaangażowaniu w grę na zwyżkę cen ropy spekulantów towarzyszy stopniowa odbudowa popytu ze strony inwestorów wykorzystujących instrumenty pochodne do zabezpieczania się (tzw. commercials). W ich przypadku liczba długich pozycji od połowy ub.r. rośnie w szybszym tempie niż krótkich, co prowadzi do obniżenia ujemnego salda z tytułu aktywności tej grupy podmiotów. To może oznaczać malejącą skłonność do eliminowania ryzyka ze strony producentów (niekorzystny dla nich jest spadek cen, więc zabezpieczeniem są dla nich krótkie pozycje) i jej wzrost w przypadku konsumentów (niekorzystny jest wzrost cen, więc ich interesy zabezpieczają długie pozycje). Takie zachowanie jest charakterystyczne dla przekonania o kontynuacji zwyżkowego trendu. Z podobnym zjawiskiem mieliśmy do czynienia w 2000 r. Zapoczątkowanie tendencji wzrostowej na wykresie salda długich i krótkich pozycji dla grupy commercials było znakiem, że szczyt cen jest już za nami.

30 USD za baryłkę

Reklama
Reklama

utrzyma się przez lata?

Długoterminowe prognozy mówią o tym, że cena baryłki ropy naftowej przez kolejne lata utrzyma się na poziomie ok. 30 USD. O drastycznej zmianie nastawienia inwestorów informuje przesunięcie krzywej obrazującej ceny ropy w kontraktach terminowych o różnych terminach zapadalności. Jeszcze na początku 1999 r. długi koniec tej krzywej, obrazujący notowania kontraktów wygasających za 3 lata, był na poziomie 15 USD za baryłkę. Teraz podniósł się do 35 USD za baryłkę. Jednocześnie cała krzywa nieco się spłaszczyła. To przekonuje, że inwestorzy są pewni osiągnięcia przez OPEC sukcesu przy utrzymaniu ceny baryłki ropy w granicach 35 USD. Jeszcze w połowie 2004 r. krzywa szłaO tym, że inwestorzy liczą na utrzymanie się wysokich cen ropy, świadczy również tegoroczny wzrost kursów spółek paliwowych. Akcje największej amerykańskiej firmy z tej branży - Exxon Mobil - od początku roku podrożały o 16%. Równie wyraźny wzrost odnotowały inne firmy z tego sektora. Zgodnie z zasadami analizy międzyrynkowej, badającej wzajemne zależności pomiędzy różnymi rynkami finansowymi, zmiany kursów akcji wyprzedzają to, co stanie się z cenami towarów. W takiej sytuacji tegoroczna zwyżka notowań koncernów petrochemicznych jest argumentem za dalszym wzrostem cen ropy, a przynajmniej stanowi wyraz przekonania inwestorów giełdowych, że do niego dojdzie. Trzeba pamiętać, że w końcowych fazach trendów mają oni skłonność do przeceniania możliwości kontynuacji dotychczasowej tendencji. Wystarczy wspomnieć sytuację z pierwszej połowy 2002 r., kiedy coraz wyraźniej widać było odwracanie się spadkowego trendu cen ropy naftowej, a mimo to inwestorzy wyprzedawali akcje przedsiębiorstw paliwowych.

Warto na tę sytuację spojrzeć też w kontekście ogólnej koniunktury giełdowej, która w 2002 r. była zła. Nastroje przeważyły wtedy nad racjonalnymi przesłankami. Teraz jest podobnie. Dobra atmosfera na giełdach pozwala inwestorom zapomnieć o tym, że cenom ropy jeszcze daleko do ubiegłorocznego maksimum.

Na rynek ropy oddziałują teraz przeciwstawne czynniki, co wskazuje na to, że kolejne miesiące mogą przynieść kontynuację tendencji bocznej w granicach 38-48 USD za baryłkę ropy Brent. Silniejszy ruch będzie zapewne możliwy dopiero w połowie roku, kiedy bardziej prawidłowo da się określić skalę spowolnienia światowej gospodarki w tym roku.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama