W ostatnich kilku miesiącach notowania ropy naftowej charakteryzuje znaczna zmienność. Jeszcze w październiku minionego roku cena biła rekordy, a analitycy ścigali się w prognozowaniu coraz wyższych poziomów, do których ona dotrze. Niespodziewanie listopad przyniósł pokaźną wyprzedaż, która zaowocowała spadkiem na giełdzie londyńskiej z blisko 52 USD za baryłkę pod koniec października do poniżej 38 USD za baryłkę w pierwszej połowie grudnia. Od tego czasu notowania znów zaczęły piąć się, by pod koniec stycznia zbliżyć się do 47 USD za baryłkę. Teraz jest to tylko o 1,5 USD mniej. Taka huśtawka nastrojów nie pomaga w jednoznacznym określeniu scenariusza na kolejne miesiące. Pokazuje jednocześnie, że po jesiennym okresie jednomyślności inwestorów, kiedy powszechny był sąd, że ceny muszą dalej iść w górę, teraz zaczęli się oni bardziej różnić w przekonaniach. Rzeczywiście są ku temu podstawy. Główne zjawiska, które podbijały notowania w ubiegłym roku, niekoniecznie muszą być obecne również w tym.
Popyt i podaż
W opinii większości specjalistów w 2005 r. utrzyma się nadwyżka popytu na ropę naftową nad jej podażą ze strony dostawców spoza grupy państw zrzeszonych w kartelu OPEC. Niepewność związana jest głównie ze skalą dostaw z Rosji. Szacuje się, że wzrost podaży wyniesie w tym roku 1 mln baryłek dziennie wobec 1,2 mln w 2004 r. Z tego połowa ma przypaść właśnie na Rosję.
To spowoduje, że oczy uczestników rynku będą głównie zwrócone na producentów z OPEC i decyzje przez nich podejmowane. W ostatnim czasie wykazują oni sporą determinację w utrzymaniu ceny na obecnym poziomie. Temu miała służyć ostatnia obniżka limitu dostaw z dniem 1 stycznia tego roku. Tłumaczyć ją miała deprecjacja dolara, która obniża dochody producentów. W ostatni piątek ze strony władz OPEC napłynęły ostrzeżenia o możliwym kolejnym obniżeniu limitów dostaw w obawie o spadek popytu w II kwartale 2005 r.
Jednocześnie z tej samej strony pojawiają się informacje o działaniach zmierzających do zwiększenia mocy wydobywczych. Dotyczy to głównie Arabii Saudyjskiej - największego eksportera ropy na świecie. Tamtejszy narodowy koncern Saudi Aramco planuje do końca roku podwoić liczbę odwiertów, co jest sygnałem przekonującym o zmianie dotychczasowej strategii - przez ostatnie dwie dekady chodziło o utrzymanie mocy produkcyjnych, a nie ich zwiększanie. W zamierzeniach Arabia Saudyjska chce osiągnąć zdolność wydobywczą na poziomie 12,5 mln baryłek dziennie (2 mln baryłek więcej niż teraz), a maksymalnie 15 mln baryłek dziennie, jeśli zwiększony popyt będzie się utrzymywać. Równocześnie eksperci zwracają uwagę, że Saudyjczycy będą ostrożnie zwiększać moce, by nie doprowadzić do powtórzenia się sytuacji z 1997 i 1998 r., kiedy szybki wzrost produkcji w krajach OPEC w okresie mniejszego zapotrzebowania po kryzysie azjatyckim spowodował spadek ceny do 10 USD za baryłkę. Z szacunków Międzynarodowej Agencji Energii wynika, że zdolności wytwórcze państw OPEC wzrosną w tym roku o 1 mln baryłek dziennie.