Notowania amerykańskiej waluty wzrosły wczoraj w pierwszej połowie sesji w Londynie do 104,76 jenów za dolara ze 104,04 jenów dzień wcześniej. W stosunku do wspólnej waluty kurs wyniósł 1,3217 USD za euro, wobec 1,3259 USD dzień wcześniej. Dolar odrobił straty po wtorkowej, najsilniejszej od czterech miesięcy przecenie w stosunku do jena i 1,5-proc. spadku wartości wobec euro. Deprecjacja była spowodowana publikacją raportu koreańskiego banku centralnego, w którym znalazło się stwierdzenie, że instytucja ta rozważa możliwość znacznego zmniejszenia rezerw w amerykańskich dolarach i zainwestowanie w inne waluty, takie jak dolar kanadyjski czy australijski.

Wczoraj Bank Korei, a także inne czołowe banki centralne z Dalekiego Wschodu wydały jednak oświadczenie, że nie rezygnują z rezerw w dolarach. Koreańczycy zapewnili, że "ze względu na krótkoterminowe czynniki rynkowe, nie będą zmieniać portfela swoich rezerw w obcych walutach", a zawarte w raporcie z poprzedniego dnia stwierdzenie odnosi się do "kosmetycznych zmian" wprowadzanych stopniowo, tak by nie wywołać zbyt dużych wahań na rynku. Ze strony Japończyków atmosferę uspokajał Masatsugu Asakawa, dyrektor ds. rynków walutowych w tamtejszym ministerstwie finansów, który zapewnił, że kraj ten nie ma planów dywersyfikowania portfela rezerw dewizowych. Z kolei Bank Tajwanu w oświadczeniu opublikowanym w internecie stwierdził, że nie sprzedawał dolarów. Informacje na temat rezerw dewizowych banków centralnych tych trzech dalekowschodnich krajów są o tyle istotne, że wspólnie ich zapasy w amerykańskiej walucie ocenia się na aż 1,26 bln USD.

Według cytowanego przez Bloomberga londyńskiego specjalisty ds. rynków walutowych w Mizuho Corporate Bank, Toshi Hondy, w najbliższych dniach sytuacja powinna się uspokoić. - Banki centralne z Dalekiego Wschodu uczyniły dziś dużo, żeby uspokoić rynek po nerwowym wtorku - stwierdził.

Wydarzenia na Dalekim Wschodzie odsunęły się też nieco w cień pod wpływem najnowszych doniesień z rynku europejskiego. Do tego, że euro przestało się umacniać, z pewnością przyczyniła się wczorajsza publikacja indeksu Ifo, mierzącego nastroje niemieckich przedsiębiorców. Wskaźnik spadł z 96,4 pkt do 95,5 pkt w lutym, po raz pierwszy od trzech miesięcy, a to oznacza, że trudniej będzie o ożywienie koniunktury w Niemczech. - To oznacza, że perspektywa podwyżki stóp przez EBC oddala się co najmniej do ostatniego kwartału bieżącego roku - powiedział Bloombergowi Simon Derrick, główny analityk rynku walutowego w londyńskim oddziale Bank of New York. Stopa EBC pozostaje na niezmienionym poziomie 2% już od lipca 2003 r.