22 lutego fundusz kupił własne walory w związku z ogłoszonym wcześniej wezwaniem. Wczoraj transakcja została rozliczona w KDPW. NFI płacił inwestorom po 11,5 zł za papier, znacznie więcej, niż wynosiły notowania (te po zakończeniu operacji znacznie spadły: z ustanowionego niedawno szczytu na 5,55 zł do 3,37 zł wczoraj). W sumie wydał 149,5 mln zł. W całości sfinansował zakupy z własnych pieniędzy.

Dzięki ostatniemu wezwaniu jego zaangażowanie jest dwa razy większe niż uprzednio i wynosi niespełna 50% kapitału (własne akcje nie dają NFI głosów na WZA). Wszystkie zgromadzone papiery Jupiter chce umorzyć. Zgodnie z deklaracjami, powinno do tego dojść jeszcze w I półroczu.

Tradycyjnie, kiedy cena znacznie przewyższa rynkową i oznacza dystrybucję całej zgromadzonej przez NFI gotówki do akcjonariuszy, konieczna jest redukcja zapisów w wezwaniu. W przypadku Jupitera wyniosła 63,74% (inwestorzy chcieli sprzedać prawie 36 mln walorów). Maksymalnie mogła jednak sięgnąć tylko 66,66%. Już wcześniej NFI miał prawie 25% własnych akcji, które nie mogły "brać udziału" w wezwaniu. O sprzedaży walorów poinformowali niektórzy główni udziałowcy. Wielkość redukcji wskazuje, że wszyscy odpowiedzieli na wezwanie.

Jupiter poinformował, że nie przewiduje kontynuacji buy backu w najbliższych 12 miesiącach. Na razie nie mógłby go prowadzić, bo nie ma zgody KPWiG na przekroczenie progu 50%, a ponadto stanąłby przed koniecznością szybkiego upłynniania aktywów. Po umorzeniu wszystkich zgromadzonych akcji jego zaangażowanie spadnie do zera. Deklaracja może jednak świadczyć, że fundusz nie zamierza się spieszyć z kolejnymi zakupami.