Reklama

Sztuka informowania, czyli spółka w akcji

Publiczna oferta zawsze spotka się z zainteresowaniem inwestorów, jeśli dobra spółka zaproponuje w niej akcje na atrakcyjnych warunkach. Zainteresowanie może być jednak mniejsze lub większe w zależności od tego, jak skutecznie firma dotrze do szerokiego grona giełdowych graczy. Czy i jak może informować o swoich planach?

Publikacja: 25.02.2005 07:53

Pisaliśmy już o obowiązkach informacyjnych obciążających spółki publiczne. Teraz jednak spójrzmy na to z innej perspektywy: z perspektywy firmy, która stara się wejść na rynek albo uzyskała już "przepustkę" od KPWiG, ale ofertę ma jeszcze przed sobą. I chce - bo to jest przecież w jej interesie - jak najszerzej zaprezentować siebie i swoje giełdowe plany.

Zalecana ostrożność

Przedsiębiorstwa i ich akcjonariusze popełniają czasem kardynalne błędy (lub rozmyślnie łamią prawo), np. ogłaszają publicznie, że chcą sprzedać akcje. Każdy spotkał się już pewnie choć raz z takim ogłoszeniem w prasie lub internecie. Jeśli chodzi o właścicieli papierów, to lekkomyślnością (jeśli to była tylko lekkomyślność) wyróżniali się w ostatnim czasie udziałowcy PZU. Komisja Papierów Wartościowych i Giełd reaguje w takich przypadkach stanowczo: zawiadamia prokuraturę. Bo takie ogłoszenia są sprzeczne z regułami publicznego obrotu (patrz ramka).

Wyobraźmy sobie jednak, że firma chce przeprowadzić publiczną ofertę nowych akcji. Czy i jak może o tym informować? Do niedawna mogło się wydawać, że ma pełną swobodę w tym zakresie i prawo postępowania tak, jak uważa za stosowne. Ostatnia nowelizacja Prawa o publicznym obrocie wprowadziła jednak do ustawy garść przepisów, które regulują tę kwestię. I to regulują dość rygorystycznie.

Zgodnie z nimi, akcja informacyjna dotycząca papierów wartościowych może być prowadzona dopiero po złożeniu do Komisji prospektu emisyjnego. Nie znaczy to bynajmniej, że spółka nie może wcześniej poinformować o tym, że ma X akcji o wartości nominalnej Y zł każda. I że na przykład chce albo musi podwyższyć kapitał. Przedsiębiorstwa mogą przecież, a czasem nawet muszą, przekazywać podstawowe dane finansowe, w tym odnoszące się do ich kapitału.

Reklama
Reklama

Ważne szczegóły

Na szczęście przepis, który znalazł się w znowelizowanej ustawie definiuje akcję informacyjną jako publiczne rozpowszechnianie szczegółowych (sic!) informacji dotyczących przeprowadzenia subskrypcji czy sprzedaży papierów wartościowych lub ubiegania się o dopuszczenie papierów do notowań na rynku regulowanym, np. na GPW.

Płyną z tego dwa ważne wnioski. Regulacja dotyczy nie tylko sytuacji, w której spółka zamierza podwyższyć kapitał (wyemitować nowe akcje), ale także sytuacji, w której to jej akcjonariusze chcą sprzedać część lub całość walorów. Po drugie, przepisy odnoszą się do rozpowszechniania szczegółowych informacji. Do innych - nie.

Na dodatek mówią o publicznym rozpowszechnianiu. Czy szczegółowa informacja o ofercie przekazana przez prezesa w zaciszu jego gabinetu może być elementem akcji? Wydaje się, że nie, chyba że z takim zamiarem została udostępniona albo w taki sposób, że jasne jest, iż trafi do obiegu publicznego (np. wywiad dla TV, rozmowa z dziennikarzem ogólnopolskiego dziennika).

Nie ulega chyba wątpliwości, że skoro przepisy mówią o "akcji informacyjnej" i o "rozpowszechnianiu informacji", to dotyczą w szczególności zorganizowanych działań, podjętych czy realizowanych z zamysłem, by w powszechnej świadomości pojawiły się lub przynajmniej mogły się pojawić szczegółowe dane dotyczące oferty. Na pewno więc przepisy odnoszą się do szeroko rozumianych przedsięwzięć marketingowych i informacyjnych związanych z ofertą (nie dotyczą reklamy wyrobów firmy, ale reklamy jej nowych akcji bez wątpienia tak). Mają zastosowanie do road show, czyli prezentacji dla analityków lub inwestorów albo konferencji prasowych.

Nie jest przy tym istotne, w jakiej formie wspomniane szczegółowe informacje miałyby być rozpowszechniane: czy poprzez ogłoszenia prasowe, telewizyjne, internetowe (generalnie: w środkach masowego przekazu), czy też w formie plakatów albo - jak mówi ustawa - innego rodzaju dokumentów i materiałów informacyjnych.

Reklama
Reklama

Z punktu widzenia spółki - kandydata do notowań giełdowych - kluczowa jest oczywiście interpretacja sformułowania "szczegółowe informacje". Przedstawiciele firm często w rozmowach z dziennikarzami czy potencjalnymi inwestorami (np. dzwoniącymi do nich drobnymi graczami) mówią: "tak, chcemy emitować akcje", "planujemy podwyższenie kapitału", "zamierzamy wejść na giełdę", "poszukamy na giełdzie pieniędzy na inwestycje". Tego typu praktyka nie powinna budzić zastrzeżeń. Zdarzają się i inne wypowiedzi: "nasz kapitał wzrośnie na skutek publicznej oferty o 20-30%", "potrzebujemy 30-40 mln zł na realizację wszystkich projektów", "oferta będzie obejmować transze dla dużych graczy i małych, ale liczymy zwłaszcza na tych pierwszych", "nasi akcjonariusze chcą sprzedać część swoich akcji, ale zachowają kontrolę nad spółką", "jesteśmy dużą spółką - chcemy wejść na rynek podstawowy GPW". To bardziej precyzyjne informacje niż zaprezentowane wcześniej. Na ich podstawie dowiadujemy się więcej. Jednak wydaje się, że w tym przypadku nadal nie można mówić o szczegółach oferty. A prezentowanie zamierzeń w ten sposób mieści się w granicach zwyczaju akceptowanego na rynku kapitałowym.

W tym kontekście za szczegółowe informacje można by uznać takie, które wskazują, ile akcji spółka chce wyemitować, ile konkretnie pieniędzy zamierza uzyskać, na jakich warunkach sprzedawać będzie papiery (zwłaszcza - po ile), jaka jest planowana struktura oferty (np. 1 mln akcji dla instytucji, a 550 tys. dla małych graczy).

Dlaczego w ogóle ustawodawca zdecydował się na uregulowanie takiej kwestii jak informowanie o planowanej ofercie czy giełdowych planach? Być może wyjaśnienie znajduje się w przepisie, który nakazuje, aby w toku akcji w treści wszystkich wykorzystywanych materiałów jednoznacznie wskazać, że mają one wyłącznie charakter informacyjny. Chodzi więc być może o to, by informowanie o ofercie de facto tej oferty nie zastępowało i nie służyło do obchodzenia przepisów z nią związanych, a więc do obchodzenia Prawa o publicznym obrocie. Po co firma miałaby składać prospekt i prowadzić publiczną ofertę, skoro na skutek wcześniejszych ogłoszeń, wskazujących, że akcjonariusze X i Y zamierzają pozbyć się walorów na takich i takich warunkach, zgłosiliby się do nich chętni na akcje.

Dlatego akcja zapewne informacyjna wpisana została "w ścieżkę" wprowadzania akcji na rynek publiczny.

Z tym może się też łączyć inny obowiązek, który mówi, że w rozpowszechnianych materiałach informacyjnych musi się znaleźć zastrzeżenie, że został lub zostanie opublikowany prospekt, który jest jedynym prawnie wiążącym dokumentem zawierającym dane na temat emitenta i papierów wartościowych mających być przedmiotem publicznej oferty. Materiały muszą także wymieniać miejsca, w których prospekt jest lub będzie dostępny.

Komisja musi się zgodzić

Reklama
Reklama

KPWiG, jak pamiętamy z poprzednich wkładek "Z PARKIETEM na parkiet" dopuszcza papiery wartościowe do publicznego obrotu i stoi na straży porządku na rynku kapitałowym. To tłumaczy, dlaczego spółka właśnie z nią musi uzgodnić akcję informacyjną. Nie później niż na 10 dni roboczych przed jej rozpoczęciem, ma obowiązek przedstawić Komisji harmonogram i treść materiałów informacyjnych, które będą rozpowszechniane. Komisja może najpóźniej na 3 dni robocze przed planowanym rozpoczęciem akcji wstrzymać ją lub zakazać jej prowadzenia. W pierwszym przypadku "zawieszenie" akcji może trwać nie dłużej niż 10 dni roboczych. W tym czasie spółka powinna usunąć wskazane przez KPWiG nieprawidłowości, np. zmienić harmonogram albo treść materiałów. Z zakazem prowadzenia akcji informacyjnej spółka może mieć do czynienia tylko wówczas, kiedy uchyla się od usunięcia nieprawidłowości lub nie robi tego w terminie albo jeżeli treść materiałów informacyjnych narusza przepisy ustawy.

Bez względu na to, czy doszło do wstrzymania, czy zakazu prowadzenia akcji informacyjnej, jej rozpoczęcie wymaga ponownego przejścia całej procedury i uzyskania zgody KPWiG. Jeśli zaś Komisja nie zgłasza zastrzeżeń, spółka może realizować akcję zgodnie z planami.

Nieposłuszna firma, czyli na przykład taka, która rozpoczyna akcję przed złożeniem prospektu do KPWiG lub nie zwraca się do Komisji o akceptację jej działań (w tym o ponowną zgodę po zgłoszeniu przez urząd zastrzeżeń), zostanie ukarana. KPWiG może nałożyć na nią karę pieniężną w wysokości do 250 tys. zł, opublikować na jej koszt informację o niezgodnym z prawem prowadzeniu akcji informacyjnej, wskazując jednocześnie naruszenia prawa albo ...skorzystać z obu możliwości.

Dodatkowo w grę może wchodzić surowo traktowane naruszenie przepisów o publicznym obrocie.

Jest też "kara" niewidoczna w spisie sankcji, którymi może się posłużyć Komisja. Jeśli bowiem spółka rzeczywiście myśli o wejściu na rynek publiczny, to kwestia prestiżu powinna być dla niej niezwykle istotna. I nie powinna giełdowej kariery rozpoczynać od konfliktu z KPWiG.

Reklama
Reklama

Wiążące informacje, czyli publikacja

prospektu i miniprospektu

Zgodnie z rozporządzeniem Rady Ministrów regulującym terminy ważności prospektu i sposoby jego udostępniania do publicznej wiadomości, prospekt oraz jego skrót publikowane muszą być jednocześnie. Musi to nastąpić co najmniej na 7 dni przed rozpoczęciem subskrypcji lub sprzedaży akcji.

Publikacja skrótu prospektu nie jest obowiązkiem uciążliwym. Ogłoszenie zamieszczane jest obowiązkowo w jednym dzienniku ogólnopolskim. Spółki czasem robią to w dwóch lub trzech dziennikach - jeśli chcą dotrzeć do szerszej grupy czytelników inwestorów. Objętość skrótu nie przekracza zwykle kilku kolumn gazety. Koszt takiego ogłoszenia jest więc stosunkowo niewielki. Skrót zawiera podstawowe informacje na temat spółki oraz akcji wprowadzanych do publicznego obrotu. Stanowi też sygnał, że udostępniono już prospekt (skoro oba dokumenty są publikowane jednocześnie), zawierający całość wymaganych prawem informacji na temat przedsiębiorstwa i jego oferty.

Prospekt udostępniany jest w formie drukowanej, ale może być także - dodatkowo - umieszczany na elektronicznych nośnikach informacji i w internecie. Drukowana wersja ma od kilkudziesięciu do kilkuset stron. Jest to więc zwykle dość obszerna książka. Jej nakład także jest spory: stanowi iloczyn liczby punktów obsługi klienta (POK) biur maklerskich biorących udział we wprowadzaniu akcji na rynek i liczby 50. Nakład może być o połowę mniejszy, jeśli prospekt jest udostępniany w wersji elektronicznej lub w internecie.

Reklama
Reklama

Wersja internetowa jest publikowana jedynie w celach informacyjnych, a więc w przeciwieństwie do papierowej nie ma charakteru wiążącego.

O informowaniu w praktyce

Z dwoma konkretnymi problemami "informacyjnymi" zetknęli się w ostatnim czasie kandydaci na giełdę - Matrix.pl i Polmos Lublin. Pierwszy sprzedał swój sztandarowy produkt - aplikację informatyczną Symfonia, wspomagającą zarządzanie przedsiębiorstwami. I otrzymał około 60 mln zł. Informacja trafiła na rynek publiczny, bo przekazał ją kupujący. Matrix.pl nie mógł ani ujawnić szczegółów transakcji (choć nie da się wykluczyć, że z jej powodu zrezygnuje z wejścia na GPW), ani dalszych planów. Spółka powołała się przy tym na art. 79 Prawa o publicznym obrocie. Przyjrzyjmy mu się. Mówi on o tym, że po uzyskaniu zgody na wprowadzenie papierów wartościowych do publicznego obrotu emitent jest obowiązany udostępnić prospekt do publicznej wiadomości oraz opublikować skrót prospektu (Matrix.pl ma status firmy publicznej, ale prospekt nie został jeszcze opublikowany). Do dnia udostępnienia prospektu spółka musi niezwłocznie dostarczać Komisji informacje o każdej zmianie danych w nim zawartych oraz uwzględnić te zmiany w prospekcie i jego skrócie (stąd na pewno Matrix.pl musiała poinformować KPWiG o szczegółach transakcji dotyczącej Symfonii). Zgodnie z przepisami, wszelkie informacje udostępniane do publicznej wiadomości przez emitenta lub wprowadzającego nie mogą być sprzeczne z treścią informacji zawartych w prospekcie i jego skrócie. I to tłumaczy, dlaczego Matrix.pl odmówiła komentarzy w sprawie transakcji. Chciała o niej poinformować - wystąpiła z odpowiednim wnioskiem do KPWiG, ale Komisja nie zgodziła się, bo - jak twierdzi - nie mogła tego zrobić. Przepisy, podkreśla, są zbyt jednoznaczne.

Inny kłopot miał Polmos Lublin. Spółka ruszyła z kampanią promocyjną obejmującą jej giełdowe plany na początku stycznia. Przewodniczący rady nadzorczej informował w reklamie telewizyjnej, że prospekt jest dostępny w placówkach Biura Maklerskiego BPH. Dzień później elektroniczna wersja prospektu zawisła na stronie internetowej, a pojedyncze egzemplarze dokumentu trafiły do POK-ów biura maklerskiego. Stało się to jednak zanim firma opublikowała w prasie miniprospekt.

Tymczasem zgodnie z rozporządzeniem (patrz ramka obok) regulującym tę kwestię, oba dokumenty powinny być upublicznione jednocześnie. Sprawą zajęła się KPWiG. W grę wchodziło bowiem złamanie prawa. Biuro maklerskie pełniące wówczas funkcję oferującego stało na stanowisku, że prawo nie zostało naruszone. Nie jest jednak wykluczone, że zamieszanie związane z miniprospektem tłumaczy zmianę oferującego przez Polmos, a to z kolei tłumaczy, dlaczego termin zapisów na akcje spółki został przesunięty o około 2 tygodnie. - Postępowanie w Komisji zostało zamknięte. Doszło do naruszenia prawa, jednak nie było ono tak poważne, aby KPWiG musiała nakładać kary. W związku ze zmianą oferującego i przesunięciem terminu zapisów na akcje, prospekt Polmosu Lublin został wycofany z biur. Spółka wydrukowała nowe prospekty. Zostały udostępnione równocześnie ze skrótem, czyli prawidłowo - informuje Łukasz Dajnowicz, rzecznik KPWiG.

Reklama
Reklama

Publiczny obrót

Z publicznym obrotem papierami wartościowymi, który jest ściśle uregulowany, mamy do czynienia wtedy - z pewnymi wyjątkami - kiedy ktoś proponuje nabycie lub nabywa emitowane w serii papiery, przy wykorzystaniu środków masowego przekazu albo w inny sposób, a propozycja skierowana jest do więcej niż 300 osób albo do nieoznaczonego adresata.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama