Deutsche Boerse złożyła ofertę przejęcia LSE w połowie grudnia ub.r. Zaproponowała wówczas za każdy walor londyńskiej giełdy 530 pensów, 23% powyżej ceny emisyjnej, co wyceniało spółkę na 1,3 mld funtów (2,5 mld USD). Oferta została jednak odrzucona przez zarząd, ale cena akcji LSE wzrosła gwałtownie do 540 pensów. Później Niemcy jeszcze raz złożyli propozycję przejęcia giełdy z Wysp, oferując nieco inne, lepsze warunki transakcji, choć pozostawiając cenę na tym samym poziomie - 530 pensów. Po odrzuceniu przez kierownictwo londyńskiej giełdy również tej propozycji szef Deutsche Boerse Werner Seifert zapowiadał, że zwróci się bezpośrednio do akcjonariuszy LSE.
Pieniądze na buy back
Ostatecznie jednak w niedzielę wieczorem Deutsche Boerse zdecydowała o wycofaniu oferty na LSE (kurs brytyjskiej spółki spadł aż o 11%, do 482,5 pensów). Co zaważyło? Prawdopodobnie wew-nętrzna opozycja ze strony udziałowców Deutsche Boerse. Sprzeciw wobec transakcji zgłosiła m.in. największa światowa rodzina funduszy - amerykańska Fidelity Investments oraz fundusze hedgingowe TCI Fund Management i Atticus Capital. Zdaniem tych instytucji, taka fuzja czołowych giełd europejskich zaszkodziłaby konkurencji na Starym Kontynencie. Prezes Seifert w specjalnie opublikowanym komunikacie oświadczył, że pieniądze, które miały być przeznaczone na przejęcie LSE, zostaną przeznaczone na wykup własnych akcji (tzw. buy back).
Fiasko numer dwa
To już drugie, nieudane podej-ście Deutsche Boerse do przejęcia londyńskiej giełdy. Pierwsza próba miała miejsce w 2000 r. Wówczas wstępnie uzgodniono już szczegóły fuzji obu rynków, ale ostatecznie transakcję odwołano. Powodem był sprzeciw udziałowców LSE, którzy nie chcieli się zgodzić, aby obrót walorami perspektywicznych spółek high-tech skoncentrował się we Frankfurcie. W sprawę wmieszała się też szwedzka firma OM Gruppen (właściciel giełdy sztokholm-skiej), która podjęła nieudaną próbę wrogiego przejęcia LSE.