Wykresy euro i dolara w złotych niezmiennie wyglądają tak, jakby jakaś siła nieuchronnie ciągnęła je w dół. Niewielka korekta z ubiegłego tygodnia wywołana zawirowaniami politycznymi już odeszła w zapomnienie, a obce waluty ponownie tracą na wartości. Realna stała się kolejna fala umocnienia naszej waluty, która może sprowadzić euro przynajmniej do 3,85 zł, a może nawet do 3,8 zł, zaś dolara do 2,9 zł. O tym, jak duża jest siła złotego, przekonuje także umocnienie względem innych walut naszego regionu, które przecież także ostatnio wyraźnie zyskują wobec euro. Od początku roku złoty zyskał ponad 3% względem węgierskiego forinta i 2% wobec czeskiej korony.
W warunkach tak silnego trendu w znacznie mniejszym stopniu liczą się czynniki fundamentalne, które z czasem mogą wpłynąć na osłabienie złotego (jak perspektywa obniżek stóp procentowych). Liczy się przede wszystkim nastrój rynkowy, który wciąż sprzyja naszej walucie. Obecnie bardzo ryzykowne jest prognozowanie momentu, w którym nastąpi odwrócenie trendu. Nie da się wykluczyć także takiego scenariusza, w którym zanim to nastąpi, notowania złotego znacznie jeszcze wzrosną.