Byki coraz odważniej odrabiają straty z ubiegłego tygodnia. Trzeba przyznać, że to właśnie strona popytowa nadal kontroluje sytuację i chyba nie ma co się spodziewać dramatycznych spadków w najbliższym czasie. Z drugiej strony, jeśli porównać obecny stan rynku z tym sprzed ponad dwóch tygodni, to widać szereg różnic. Wówczas WIG20 znajdował się w stabilnym trendzie wzrostowym, ustanawiając z dnia na dzień kilkuletnie maksima. Tego samego nie można powiedzieć obecnie. Od ponad dwóch tygodni trwa właściwie konsolidacja u szczytów hossy. Wydaje się, że kupowanie akcji stało się bardziej ryzykowne. Rynek jest bardziej rozchwiany, o czym świadczy coraz większa zmienność. Wskaźnik ATR z 14 sesji ma obecnie wartość 36,5 pkt, czyli aż 12 pkt więcej niż w połowie lutego. Tak szybkiego i znacznego wzrostu zmienności nie notowano od lata 2003 r. W praktyce oznacza on większe potencjalne straty dla inwestorów.

Sytuacja WIG20 bardzo przypomina tę z października ub.r. Wówczas także końca dobiegła stabilna fala wzrostowa, ale do odwrócenia trendu na spadkowy też nie doszło. Indeks potrzebował aż dwóch miesięcy konsolidacji, by znowu ruszyć w górę. Obecnie, dopóki nie zostanie pokonany szczyt z 25 lutego (2118 pkt), scenariusz ten ma duże szanse na powtórkę.

Mimo że WIG20 utrzymuje blisko szczytów, to szerokość rosnącego rynku systematycznie się kurczy. Tak szybkiego spadku wskaźnika A/D Line nie było od października ub.r. - także pod tym względem widać więc możliwość powtórzenia wspomnianego wyżej scenariusza. Co gorsza, wskaźnik ten przebił już historyczny dołek z marca 2003 r. Te rozbieżności między tendencją WIG20 a A/D Line utrzymują się już od blisko roku. Nie mogą trwać wiecznie - albo w końcu doprowadzą do załamania się hossy, albo do nowego jej etapu (gdyby na nowo zaczęła rosnąć większość spółek). Warto przy okazji zauważyć, że obliczany przez Parkiet Indeks Cenowy (gdzie każda firma ma taki sam udział) spada właśnie poniżej szczytu z początku października.