Wczoraj zakończyła się subskrypcja lokaty inwestycyjnej BRE Banku, powiązanej z kontraktami terminowymi na indeks WIG20. Właściciel takiej lokaty - która wygasa w połowie grudnia - zarobi tym bardziej, im głębszy będzie spadek najważniejszego indeksu warszawskiej giełdy. To nie pierwsza lokata inwestycyjna, oferowana przez BRE Bank. Jakie efekty osiągali skuszeni ofertą deponenci do tej pory?
Nie zawsze lepiej
Nie zawsze były one lepsze niż ulokowanie pieniędzy na tradycyjnej lokacie. Pod koniec 2003 r. BRE otworzył cztery rodzaje lokat, gdzie aktywem bazowym był indeks Standard&Poor's 500. Lokaty zakładano na 13 miesięcy. Zwykły depozyt terminowy dawał wówczas 5,2%. Spośród lokat inwestycyjnych, dwie "serie" lokaty na S&P przyniosły posiadaczowi zysk na poziomie 4,58-4,74% i były gorsze od tradycyjnej. Dwie pozostałe, które okazały się bardziej zyskowne, dały 5,40-6,37%.
Oprocentowanie zależy od ustalonej z góry "wysokości partycypacji" - czyli ustalonej z góry części zmiany aktywu bazowego, która jest uwzględniona w stopie zwrotu z lokaty.
Jako pierwszy - jeszcze w 2000 r. - lokaty inwestycyjne zaproponował klientom Bank Zachodni WBK. W pięciu "seriach" zakończonych do tej pory bank wypłacał oprocentowanie gwarantowane, bo wartość indeksów, które były aktywami bazowymi - zamiast rosnąć, spadła.