"Myślę, że jest pole do obniżek stóp procentowych o, powiedzmy, 1 pkt proc. [do końca roku], chyba że pojawiłyby się jakieś zdecydowane sygnały, że inflacja zaczyna wzrastać już nie z powodów przejściowych, a z powodu wzrostu popytu. A myślę, że to nam specjalnie nie grozi" - dodał.
Jego zdaniem, rada mogła rozpocząć luzowanie polityki pieniężnej 3-4 miesiące temu.
"Uważam, że w momencie, kiedy się wzmacniał złoty, należało od razu zacząć pewne obniżki stóp procentowych, może niewielkie, ale jednak, natomiast rada wolała poczekać i zobaczyć, czy na pewno inflacja będzie spadała. To nie są żadne straszne błędy - nie jesteśmy w roku 2000 ani 2001" - powiedział Orłowski.
Większość analityków bankowych spodziewa się - zwłaszcza po lepszych od oczekiwanych danych o lutowej inflacji - że obniżki stóp rozpoczną się już w marcu. Także członkowie RPP, Marian Noga i Halina Wasilewska-Trenkner, uważają, że dane te zwiększają prawdopodobieństwo obniżek.
Według Orłowskiego, inflacja konsumencka może spaść do 2,0-2,5% w okolicach maja wobec 3,6% r/r odnotowanych w lutym.