"Z tego, co mi wiadomo, nie jest ustalone ostateczne pasmo wahań. Chodzi o to, żeby to pasmo wahań było rozsądnie szerokie. Nie wykluczam, że będzie asymetria - w kierunku aprecjacji może być więcej, nawet do 15%, a w kierunku deprecjacji mniej: 2,25%" - powiedział Balcerowicz w środę podczas Forum Bankowego.
Dodał, że jest zwolennikiem mniej rygorystycznego rozwiązania. Rozwiązanie bardziej rygorystyczne, proponowane wcześniej przez stronę unijną, to +/- 2,25%.
"Rozmowy prowadzi się na ten temat [wejścia do ERM2 - przyp. ISB], kiedy jest się w najwyższym stopniu gotowości" - powiedział także Balcerowicz.
Na pytanie, czy Polska znajduje się na tym etapie, odpowiedział: "Wystarczy spojrzeć na finanse publiczne".
Z wypowiedzi po lutowym spotkaniu przedstawiciele rządu i banku centralnego wynikało, że strony uzgodniły, iż Polska będzie się starała o utrzymanie jak najszerszego dopuszczalnego pasma wahań w ramach ERM2. Maksymalne pasmo to +/-15%.