Zdaniem analityków, sytuacja na krajowym rynku finansowym jest od kilku dni niemal w całości uzależniona od zmian na rynku globalnym. Wieczorem bank centralny USA ogłosi decyzję w sprawie stóp procentowych, prawdopodobie podnosząc je o 25 punktów bazowych. Analitycy jednak nie wykluczają, że zmieni się treść komunikatu Fed, który zasugeruje potrzebę szybszego zaostrzania polityki monetarnej z powodu rosnącej presji inflacyjnej. "Byłaby to pozytywna wiadomość dla dolara oraz negatywna dla walut krajów 'peryferyjnych', gdyż inwestorzy, którzy starali się przetrwać okres słabego i niskooprocentowanego dolara w walutach tych krajów teraz rozpoczynaliby exodus z tych walut, przyczyniając się do ich osłabienia" - napisali rano analitycy Banku BPH. Z kolei utrzymanie dotychczasowego tonu w komunikacie Fed sprawiłoby, że do Europy Środkowej wróciliby gracze, którzy ostatnio chętniej inwestowali w USA.
"Jeśli przekaz Fedu byłby neutralny, to rentowność amerykańskich obligacji trochę by spadła, co mogłoby znowu ściągnąć inwestorów na rynki wschodzące" - powiedział Lars Christensen, ekonomista Danske Banku.
Dealerzy oceniają, że atmosfera na rynku przed decyzją Fed, jak również ogłaszanymi o godzinie 14.30 danymi o cenach produkcji w USA, może być nerwowa i nie można wykluczyć sporych zmian kursu.
"Sądzę, że złoty będzie się poruszał w przedziale 4,06-4,11 za euro. Część inwestorów będzie się dziś wstrzymywać z transakcjami. Rynki są nadal zdezorientowane" - powiedział jeden z dealerów.
Na krajowym rynku długu za sprawą niewielkich zmian kursu złotego i względnej stabilizacji cen Bundów, rentowności praktycznie się nie zmieniły.