Wniosek o upadłość Polnordu złożył na początku marca Budmark, grudziądzki podwykonawca giełdowej spółki. Twierdził, że Polnord nie reguluje zobowiązań. Gdańskie przedsiębiorstwo stanowczo temu zaprzeczało. Zarząd Polnordu twierdził, że wniosek Budmarku został złożony w złej wierze i ma na celu wymuszenie nienależnej zapłaty. Jakiej? Ustaliliśmy, że sporna kwota wynosiła około 950 tys. zł. Polnord wyraził wówczas przekonanie, że sąd oddali wniosek o upadłość.
Wczoraj spółka poinformowała "o umorzeniu postępowania w przedmiocie wniosku o ogłoszenie upadłości". Komunikat nie podawał żadnych szczegółów, nie wymienił nawet nazwy wnioskodawcy. Ponieważ konflikt z Budmarkiem był jedynym (biorąc pod uwagę informacje przekazywane przez giełdową spółkę), który znalazł finał w sądzie upadłościowym, można wnioskować, że umorzenie dotyczy właśnie tej sprawy. Jednak - o czym informowaliśmy - sąd miał się nią zająć dopiero 30 marca. W jaki sposób udało się zażegnać spór już teraz?
- Nie mogę nic powiedzieć prócz tego, co zostało przekazane w komunikacie - mówi Andrzej Ubertowski, prezes Polnordu. - Wycofałem wniosek z sądu. Strony doszły do porozumienia. Problem przestał istnieć - ucina Marek Wojtaszewski, prezes Budmarku.
Według naszych informacji, konflikt udało się rozwiązać, bo Budmark otrzymał całą żądaną kwotę. W zamian wycofał wniosek przeciw Polnordowi. M. Wojtaszewski nie potwierdza naszej wersji. Stwierdza jedynie: Budmark nie ma już żadnych roszczeń wobec Polnordu.
Komentarz