Amerykański bank centralny, zgodnie z oczekiwaniami, podwyższył wczoraj wieczorem stopy procentowe o 25 punktów bazowych, zachowując również w komunikacie słowa, że zaostrzanie polityki monetarnej będzie przebiegało w "stopniowym" tempie. Jednak znalazło się tam też zdanie o "wzroście presji inflacyjnej w ostatnich miesiącach", co analitycy uznali za sugestię, że stopy będą teraz rosły szybciej. A to oznacza, że inwestorzy chętniej będą inwestować w wyżej oprocentowane aktywa dolarowe, co
może spowodować odpływ z bardziej ryzykownych rynków wschodzących. Dlatego od rana spada nie tylko wartość złotego, ale również innych walut Europy
Środkowej. Zniżkują również ceny obligacji - rentowność polskich wzrosła o 9-11 punktów bazowych, niwelując wczorajsze wzrosty osiągnięte dzięki poniesieniu perspektywy ratingu Polski przez agencję Standard&Poor's. W RPA rentowności wzrosły o 15 punktów. "Złoty osłabł dziś rano z powodu oczekiwań, że dotychczasowa korzystna różnica w wysokości stóp procentowych się zmniejszy, jak i ogólnego wzrostu ryzyka inwestycyjnego na rynkach wschodzących po oświadczeniu Fed" - napisali w porannej nocie do inwestorów specjaliści niemieckiego banku WestLB.
Kurs krajowej waluty spadła rano o 1,5 procent do euro i 2,5 procent wobec dolara, jednak - przynajmniej na razie - złoty się ustabilizował.
"Przy poziomie 4,13 za euro już pojawiają się kupujący złotego. Wydaje się, że kurs, szczególnie wobec dolara spadł trochę za mocno. Ale trudno prognozować co będzie, bo jest bardzo duża zmienność" - powiedział dealer jednego z krajowych banków.