Reklama

Jeszcze nie czas na powrót hossy

Podobnie jak w pierwszej połowie ubiegłego roku, amerykański indeks S&P 500 co kilka tygodni zmienia kierunek. To sugeruje, że dalszy spadek nie powinien być głęboki, ale niekorzystne czynniki nie pozwalają na razie na atak na tegoroczne szczyty.

Publikacja: 25.03.2005 07:55

Hossę na amerykańskim rynku akcji znowu dławią coraz wyższe ceny ropy naftowej. Notowania tego surowca przebiły szczyt z października ub.r. i zbliżają się stopniowo do 60 USD (w Nowym Jorku) za baryłkę. Tempo zwyżki jest tak samo silne jak w drugiej połowie ub.r. Wtedy wysokie ceny paliw skutecznie powstrzymywały zwyżki na rynku akcji. Kiedy w IV kw. 2004 r. doszło do gwałtownej korekty cen ropy, indeksy akcji ruszyły w górę. Ta zależność znowu niekorzystnie działa na notowania spółek w tym roku. Wspomniane przebicie przez cenę ropy szczytu z października zapowiada dalszy jej wzrost. Z drugiej strony - skoro to właśnie drogie paliwa hamują hossę - to kiedy w końcu nadejdzie korekta cen ropy, rynek akcji otrzyma impuls do zwyżki. Ropa jedynie hamuje hossę, ale najwyraźniej nie jest w stanie wywołać bessy.

S&P 500 w konsolidacji

Indeks S&P 500 znajduje się obecnie w krótkoterminowym trendzie spadkowym rozpoczętym na początku marca. W średnioterminowej perspektywie sytuacja nie wygląda jednak źle. Indeks zmierza ku wsparciu na poziomie styczniowego dołka - 1164 pkt. Dopóki bariera ta nie zostanie pokonana, nie można mówić o złej koniunkturze. Bardziej właściwe jest określenie, że indeks znajduje się w średnioterminowym trendzie bocznym. To, że dołek jest już niedaleko, sugeruje także znaczne wyprzedanie widoczne na wykresie histogramu MACD. Spadł on już do poziomu najniższego od roku. W okolicy, w jakiej obecnie znajduje się histogram, kilkakrotnie w ubiegłych kilkunastu miesiącach dochodziło do zatrzymania spadku S&P 500.

Nasdaq dał sygnał sprzedaży

Niestety, ten dość optymistyczny scenariusz psuje sytuacja na wykresie indeksu Nasdaq Composite. W ostatnim tygodniu dał on jednoznaczny sygnał sprzedaży, przebijając wsparcie na poziomie dołka z 24 stycznia - 2009 pkt. Jest to potwierdzenie średnioterminowego trendu spadkowego. Zanim do tego doszło, sytuacja nie była taka oczywista. Nasdaq przez prawie dwa miesiące znajdował się bowiem przejściowo w bocznym kanale i istniała nadzieja na odbicie. Szerokość tego kanału (ok. 80 pkt) nie jest bez znaczenia dla dalszego rozwoju wypadków. Przynajmniej tyle właśnie powinna wynieść fala spadkowa, licząc od przebitego wsparcia na wysokości 2009 pkt. Oznacza to, że w niedługim czasie Nasdaq powinien dotrzeć w okolicę 1930 pkt.

Reklama
Reklama

Potencjał spadkowy, jaki wynika z sytuacji technicznej Nasdaqa, ma znaczenie dla całego amerykańskiego rynku akcji z tego względu, że dołki i szczyty na indeksie technologicznym i S&P 500 najczęściej się pokrywają. Trudno więc sobie wyobrazić sytuację, kiedy Nasdaq będzie dalej szedł w dół, a S&P 500 zacznie odrabiać straty. W każdym razie kluczowe wydaje się wspomniane wsparcie dla S&P 500 na wysokości 1164 pkt. To ono ostatecznie zadecyduje o koniunkturze w najbliższych tygodniach.

W Europie

mniej optymistycznie

Pierwsze niepokojące sygnały napływają z bardzo silnych do niedawna rynków europejskich. Francuski CAC-40 nie zdołał utrzymać się powyżej linii dwumiesięcznego trendu zwyżkowego. Sytuacja niemieckiego wskaźnika DAX zdaje się wyglądać jeszcze gorzej. Przebił on linię trendu wzrostowego obejmującego ponad siedem miesięcy. Tym samym nastąpiło też wybicie w dół z formacji zwyżkującego klina. Jest to o tyle ważne, że w ostatnich dwóch latach DAX "lubił" poruszać się w podobnych klinach i każdorazowo wybicie w dół z tego typu formacji zapowiadało przynajmniej kilkutygodniowe pogorszenie koniunktury. Indeks już naruszył wsparcie na wysokości lutowego minimum (4304 pkt) i jest prawdopodobne, że zacznie niebawem zmierzać w kierunku kolejnej bariery na poziomie 4200 pkt.

Co ciekawe, formacja klina nie jest ostatnio domeną tylko rynku niemieckiego. W ostatnich czterech miesiącach podobny zwyżkowy klin powstał na wykresie japońskiego Nikkei 225. Także i on został już jednak przebity. Nastąpiło to niebawem po tym, jak Nikkei nie zdołał utrzymać się powyżej pokonanego oporu na wysokości szczytu z połowy ub.r. Wybicie w dół z klina zapowiada prawdopodobnie spadek przynajmniej do poziomu dołka z lutego.

Dość dawno nie było takiej sytuacji, że średnioterminowe sygnały sprzedaży pojawiły się na większości najważniejszych światowych rynków. Jeszcze na początku lutego było widać wyraźną przewagę giełd europejskich na tle parkietów za oceanem. Wydaje się, że zaczynają już ją tracić.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama