Hossę na amerykańskim rynku akcji znowu dławią coraz wyższe ceny ropy naftowej. Notowania tego surowca przebiły szczyt z października ub.r. i zbliżają się stopniowo do 60 USD (w Nowym Jorku) za baryłkę. Tempo zwyżki jest tak samo silne jak w drugiej połowie ub.r. Wtedy wysokie ceny paliw skutecznie powstrzymywały zwyżki na rynku akcji. Kiedy w IV kw. 2004 r. doszło do gwałtownej korekty cen ropy, indeksy akcji ruszyły w górę. Ta zależność znowu niekorzystnie działa na notowania spółek w tym roku. Wspomniane przebicie przez cenę ropy szczytu z października zapowiada dalszy jej wzrost. Z drugiej strony - skoro to właśnie drogie paliwa hamują hossę - to kiedy w końcu nadejdzie korekta cen ropy, rynek akcji otrzyma impuls do zwyżki. Ropa jedynie hamuje hossę, ale najwyraźniej nie jest w stanie wywołać bessy.
S&P 500 w konsolidacji
Indeks S&P 500 znajduje się obecnie w krótkoterminowym trendzie spadkowym rozpoczętym na początku marca. W średnioterminowej perspektywie sytuacja nie wygląda jednak źle. Indeks zmierza ku wsparciu na poziomie styczniowego dołka - 1164 pkt. Dopóki bariera ta nie zostanie pokonana, nie można mówić o złej koniunkturze. Bardziej właściwe jest określenie, że indeks znajduje się w średnioterminowym trendzie bocznym. To, że dołek jest już niedaleko, sugeruje także znaczne wyprzedanie widoczne na wykresie histogramu MACD. Spadł on już do poziomu najniższego od roku. W okolicy, w jakiej obecnie znajduje się histogram, kilkakrotnie w ubiegłych kilkunastu miesiącach dochodziło do zatrzymania spadku S&P 500.
Nasdaq dał sygnał sprzedaży
Niestety, ten dość optymistyczny scenariusz psuje sytuacja na wykresie indeksu Nasdaq Composite. W ostatnim tygodniu dał on jednoznaczny sygnał sprzedaży, przebijając wsparcie na poziomie dołka z 24 stycznia - 2009 pkt. Jest to potwierdzenie średnioterminowego trendu spadkowego. Zanim do tego doszło, sytuacja nie była taka oczywista. Nasdaq przez prawie dwa miesiące znajdował się bowiem przejściowo w bocznym kanale i istniała nadzieja na odbicie. Szerokość tego kanału (ok. 80 pkt) nie jest bez znaczenia dla dalszego rozwoju wypadków. Przynajmniej tyle właśnie powinna wynieść fala spadkowa, licząc od przebitego wsparcia na wysokości 2009 pkt. Oznacza to, że w niedługim czasie Nasdaq powinien dotrzeć w okolicę 1930 pkt.