Rynki zagraniczne wydają się już nieco zmęczone przedłużającymi się spadkami. Na razie jednak, prócz coraz silniejszego wyprzedania, nie pojawiły się konkretne sygnały ich zakończenia. Cały czas nieco więcej przemawia za kontynuacją niż odwróceniem dotychczasowej tendencji.

Już od ponad trzech tygodni S&P 500 silnie zniżkuje. Ostatnie sesje przyniosły spadek w okolice minimum z końca stycznia tego roku, które tworzy ważne średnioterminowe wsparcie na poziomie 1164 punktów. Choć z uwagi na stosunkowo silne wyprzedanie rynku trudno obecnie jednoznacznie stwierdzić, czy poziom ten zostanie przełamany, to jednak z pewnością od jego testu zależeć będzie dalszy rozwój sytuacji w średnim horyzoncie inwestycyjnym. Pokonanie wsparcia będzie oznaczać kontynuację ruchu spadkowego przynajmniej do 1135 punktów. Nie można jednak wykluczyć jeszcze silniejszych spadków nawet w okolice 1100 punktów lub niżej. Jeśli jednak indeks nie zdoła przełamać wsparcia, to najprawdopodobniej można spodziewać się wyczerpania krótkoterminowego potencjału spadkowego i powrotu średnioterminowego wzrostu, który w takim przypadku powinien sięgnąć przynajmniej w okolicę 1240 punktów.

Ostatnie sesje na rynkach środkowoeuropejskich upłynęły pod znakiem korekty. Druga połowa marca przyniosła odreagowanie po silnych spadkach z początku miesiąca. BUX już prawie dwa tygodnie konsoliduje się nieco powyżej górnego ograniczenia kilkuletniego kanału wzrostowego. W konsolidacji, tuż pod linią szyi formacji głowy i ramion, przebywa również WIG. Z kolei korekta na rynku czeskim przybrała wzrostowy charakter. PX50 wykonał bowiem ruch powrotny w kierunku niedawno przełamanego dolnego ograniczenia średnioterminowego kanału wzrostowego. Obecnie stosunkowo trudno powiedzieć, czy jest to już koniec korekt, czy też przedłużą się one na kolejny tydzień. Niezależnie jednak od zachowania indeksów w ciągu najbliższych sesji, w średnim terminie spadki powinny być kontynuowane.