ŁDA Invest już w 2001 r. utraciła całkowicie płynność finansową - twierdzili audytorzy spółki. Nie zatrudnia żadnych pracowników etatowych. Osiąga bardzo minimalne przychody jedynie z dzierżawy rzeczowego majątku trwałego w Łodzi. O odzyskaniu pieniędzy z udzielonych pożyczek dawno już zapomniała. Sama natomiast ma gigantyczne długi - na koniec 2004 roku przekraczały 70 mln zł. Zarząd ŁDA w 2003 r. nie widział szans nawet na układ z wierzycielami i zdecydował się na upadłość (sprawa utknęła w sądzie).
Teraz twierdzi, że istnieje szansa na uzdrowienie spółki - czytamy w raporcie bieżącym przesłanym 1 kwietnia. Nie udało nam się skontaktować z prezesem przedsiębiorstwa. W biurze firmy zapewniono nas, że komunikat nie jest żartem prima aprilisowym.
Mimo że sytuacja formalno-prawna ŁDA nie zmieniła się (wnioski o upadłość wciąż nie zostały rozpatrzone), zarząd widzi szansę na poprawę kondycji finansowej spółki. "Obecnie mamy szanse zakończyć negocjacje dotyczące sprzedaży nieruchomości w Warszawie przy ul. Powązkowskiej. Najprawdopodobniej w ciągu kilkunastu dni podpisana zostanie umowa przedwstępna" - głosi raport wysłany na giełdę. W dalszej jego części czytamy o rozpoczętych również rozmowach dotyczących sprzedaży nieruchomości w Łodzi.
Nie wiadomo, na jaki zastrzyk gotówki liczy zarząd ze zbycia tego majątku i na spłatę jakiej części zadłużenia wystarczą. Wartość łącznych aktywów ŁDA (14,2 mln zł) wskazuje, że niewielką. Skąd więc ten optymizm? Zarząd deklaruje, że jeśli oba projekty zostaną zrealizowane, przedstawi pełniejszą koncepcję sanacji spółki.
Narastająco po czterech kwartałach ubiegłego roku spółka odnotowała 10,73 mln zł straty netto, zaś niepokryta strata z lat ubiegłych (głównie z 2001 roku) wynosi 75,99 mln zł. Przy czym ŁDA zaznaczyła, że strata za 2004 rok może jeszcze wzrosnąć po otrzymaniu sprawozdań finansowych spółek, w których ma udziały, i ocenie, czy nie nastąpiła trwała utrata ich wartości.