Spadające przez cały miniony tydzień ceny ropy naftowej rzutowały w piątek na przebieg notowań na największych giełdach akcji w USA i Europie. Po obu stronach Atlantyku uczestnicy rynku zareagowali odmiennie na taniejącą ropę.

W Europie indeksy zwyżkowały, gdyż wzrosły kursy linii lotniczych (np. Ryanair) czy spółek handlowych (np.Royal Ahold). Spadek cen ropy przyjęto w Europie z pewną ulgą, gdyż zarówno dla spółek jak i dla konsumentów oznacza on niższe koszty energii. Lepszym notowaniom firm handlowych sprzyjała też informacja podana przez "The Wall Street Journal", że prywatni inwestorzy zainteresowani są kupieniem brytyjskiej spółki z tej branży Boots Group Plc. Z kolei prezes Metro - wielkiej sieci supermarketów - powiedział agencji Reuters, że spodziewa się poprawy koniunktury na niemieckim rynku. Akcje Ryanair, największego w Europie taniego przewoźnika lotniczego, zdrożały w piątek aż o 3%. Papiery Air France - KLM zyskały 0,8%, a Lufthansy 1%, co też należy przypisać taniejącej ropie. Drogie paliwo znacząco wpływa bowiem na wyniki finansowe firm lotniczych. IATA przewiduje, że jeśli średnia cena baryłki ropy przekroczy w tym roku 43 USD, to łączne straty linii lotniczych na świecie sięgną 5,5 mld USD.

Taniejąca ropa niekorzystnie wpłynęła na notowania papierów spółek paliwowych. O ile w Europie przyhamowało to jedynie wzrosty indeksów, to za oceanem spowodowało ich spadki. Do pogorszenia nastrojów na NYSE przyczyniła się też najnowsza prognoza analityków przewidująca osłabienie tempa wzrostu amerykańskiej gospodarki. W II półroczu produkt krajowy brutto USA ma wzrosnąć o 3,5%, podczas gdy w pierwszej połowie roku tempo to ma wynieść 3,9%. Miesiąc wcześniej ci sami ekonomiści przewidywali dla II półrocza 3,7% wzrostu PKB. Jako główną przyczynę tego spowolnienia podano rosnące stopy procentowe w USA.

FT-SE zyskał w piątek 0,13%, CAC-40 nie zmienił się, a DAX wzrósł o 0,25%. Dow Jones zniżkował do godz. 18.00 naszego czasu o 0,42%, a Nasdaq Composite o 0,51%.