Wiele wskazuje, że będziemy mieli nudną wiosnę - mimo różnych informacji napływających na rynek z zagranicy ani popyt, ani podaż nie potrafi ostatnio przejąć kontroli nad rynkiem. Pojedyncze wybicia okazują się fałszywe, a fale krótkie i z nieoczekiwanymi zakończeniami. Zmienność znacznie spadła i chyba dopiero duża oferta prywatyzacyjna (Polmos, Lotos lub PGNiG) lub wyniki za I kwartał zdołają rozruszać rynek. Wczoraj z marazmu rynkowego zdołały właściwie wybić się mocniej dwie spółki: Agora (+2,6%) i PKN (-2,7%).
Agora podtrzymała prognozy 10--proc. wzrostu rynku reklamy w roku 2005, zaznaczając przy tym, że jedna większa kampania reklamowa (oczekuje się na przykład rebrandingu Idei na Orange) może te szacunki wywindować w górę. Po sukcesie serii książkowej rynek odebrał również pozytywnie zapowiedź kolejnych nowych projektów.
PKN tracił po szóstym z rzędu spadku ceny ropy (od szczytu już ponad 8%). Zniżka ceny to efekt dwóch zdarzeń - odwołania strajku w Nigerii oraz sugestii podwyższenia produkcji przez OPEC od maja. PKN zachowywał się analogicznie do MOL-a, ale ten ostatni pociągnął mocno w dół cały rynek w Budapeszcie. Stamtąd, niestety, płyną sygnały, które bardziej cieszą niedźwiedzią część rynku. Wydaje się, że BUX zakończył korektę wzrostową i rozpoczął kolejną falę spadków. Trzeba jednak pamiętać, że reakcja WIG20 wcale nie musi być proporcjonalna - po pierwsze ostatnio Warszawa jest uniezależniona od zewnętrznych informacji, po drugie zaś dynamika wzrostu WIG20 podczas hossy była znacznie mniejsza niż BUX-a.
Pozostaje czekać więc na mocny impuls, który wyrwie GPW z obecnego odrętwienia, zarówno pod względem zmienności (szczególnie dużych spółek, bo te małe i najmniejsze tradycyjnie dobrze sobie radzą podczas okresów trendu bocznego), jak i obrotów (5 z rzędu sesja z obrotami w przedziale 450-500 mln zł).
Zwróć uwagę: