Coraz większą rolę zaczynają odgrywać w USA obawy przed szybkim wzrostem stóp procentowych. Era taniego pieniądza odchodzi w przeszłość, a to nie może być korzystne dla rynków akcji. Do pesymistycznych wniosków skłania przy tym brak reakcji inwestorów na przecenę ropy naftowej, która z rekordowego poziomu 58 USD za baryłkę potaniała niemal do 50 USD. Dotychczas podobne korekty cen paliw były silnym impulsem do zwyżki kursów akcji.
Szybsza zniżka Nasdaqa?
Od kilku miesięcy w trendzie spadkowym znajduje się za oceanem rynek technologiczny. W czwartek doszło do potwierdzenia tej niekorzystnej tendencji - Nasdaq Composite zdecydowanie przełamał wsparcie, wynikające z marcowego dołka (1992,5 pkt). Co gorsza, indeks wybił się przy okazji w dół ze zniżkującego klina. To może świadczyć o tym, że trend spadkowy nie tylko będzie kontynuowany, ale może nawet jeszcze przyśpieszyć. Nadziei na rychłe powstrzymanie przeceny nie dają na razie wskaźniki techniczne. Ani oscylator stochastyczny, ani też histogram MACD nie spadły jeszcze do poziomów na tyle niskich, by można było mówić o wyprzedaniu rynku.
S&P 500 też spada
Nasdaq już od miesięcy znajduje się w trendzie spadkowym. Tego samego nie można było powiedzieć do niedawna o wskaźniku największych spółek S&P 500. W przeciwieństwie do indeksu technologicznego, pozostawał on w trendzie bocznym powyżej styczniowego dołka (1168 pkt). Niestety, wiele wskazuje na to, że sytuacja ta należy już do przeszłości. W czwartek S&P 500 naruszył wspomniane wsparcie, będące dolnym ograniczeniem konsolidacji. Towarzyszył temu sygnał sprzedaży związany z przebiciem linii trendu wzrostowego biegnącej po dołkach począwszy od sierpnia ub.r. O tym, że cały już amerykański rynek stoi u progu dalszej przeceny, świadczy też spadek poniżej styczniowego minimum na wykresie średniej przemysłowej DJIA. Z punktu widzenia teorii Dowa, istotne jest to, że analogiczny sygnał sprzedaży wygenerowała średnia transportowa DJTA.