W Europie od początku roku wyemitowano akcje za łączną kwotę 59,8 mld USD, o 20% wyższą niż w analogicznym okresie ub.r. - pisze "Financial Times". Przeprowadzono 366 takich transakcji. Po raz pierwszy od początku 2000 r. nasz kontynent wyprzedził pod tym względem Stany Zjednoczone, gdzie od początku stycznia miało miejsce wprawdzie więcej emisji, bo 467, ale o wartości niższej niż po drugiej stronie Atlantyku, bo wynoszącej 34,1 mld USD. Udział Stanów Zjednoczonych w globalnym rynku spadł do 31%, czyli najniższego poziomu od IV kwartału 1998 r. Udział Europy wyniósł aż 41%.
Bankowcy inwestycyjni wskazują na cztery główne powody, dla których pierwsze miesiące roku przyniosły emisje akcji o dużych wartościach. Wiele firm typu private equity zdecydowało się na wyjście z inwestycji, europejskie rządy, poszukujące pieniędzy do budżetu, przyspieszyły prywatyzację, wiele bogatych rodzin, do których należały spółki, postanowiło zarobić na emisjach i wreszcie popularne stało się przeprowadzanie tzw. spin-offs, czyli wydzielanie przez spółki swoich oddziałów i wprowadzanie ich na giełdę w drodze pierwotnej oferty publicznej (IPO).
Wśród najbardziej interesujących emisji w Europie w tym roku można wymienić wprowadzenie na giełdę przez fińską spółkę Fortum oddziału rafineryjnego Neste Oil. Spory "ruch" szykuje się też we Francji, gdzie rząd zamierza sprywatyzować takie potężne koncerny, jak Electricite de France i Gaz de France.
O ile pod względem wartości emisji akcji Europa po raz pierwszy od pięciu lat wyprzedziła Stany Zjednoczone, to USA pozostają w tym roku zdecydowanie w przodzie, jeśli chodzi o aktywność na rynku fuzji i przejęć. Wartość tych transakcji jest w tym roku o 55% wyższa za Atlantykiem niż w całym regionie EMEA (Europa, Bliski Wschód i Afryka)
"FT"