Wszyscy mieli - jak się okazuje wątpliwą - przyjemność robienia zakupów w sieciach sklepów należących do Polo Ralph Lauren Corp.

To kolejny przypadek wycieku ważnych informacji finanowych w ręce cyberprzestępców. Tym razem ofiarami mogą stać się także dobrze uposażeni Amerykanie - na zakupy w sklepach Polo Ralph Lauren stać tylko przedstawicieli zamożniejszej klasy średniej. Zadaje to kłam opinii, że im droższy sklep, tym bezpieczniej dokonywać w nim zakupów.

Zarówno HSBC, jak i Polo Ralph Lauren nie podały żadnych szczegółów dotyczących wycieku danych. Wiadomo jedynie, że incydent musiał mieć miejsce co najmniej miesiąc temu, a miejscem włamania był główny system komputerowy detalisty. Złodzieje mogli przejąć dane klientów używających kart kredytowych wyemitowanych przez inne banki. Na razie jednak przepisy nie zobowiązują instytucji finansowych do informowania o możliwości kradzieży tożsamości konsumentów. Visa Inc. ograniczyła się jedynie do stwierdzenia, że jest świadoma faktu, iż dane klientów Polo Ralph Lauren mogły przedostać się w ręce przestępców.

Sprawa Polo Ralph Lauren i HSBC to tylko wierzchołek góry lodowej. Według Federalnej Komisji Handlu (FTC), w 2003 roku około 10 mln osób (co dwudziesty dorosły Amerykanin) padło ofiarą kradzieży tożsamości. Kosztowało to konsumentów, banki i firmy obsługujące karty kredytowe aż 11 mld USD.

(Nowy Jork)