Do tej pory obowiązuje zasada, że dany kraj nie może przyjąć więcej środków, niż wynosi 4% jego PKB. Luksemburg zaproponował tymczasem zróżnicowanie tego pułapu, w zależności od zamożności państw. Im większe PKB na głowę mieszkańca, tym większe ograniczenie w przekazywaniu pieniędzy. Dla Polski limit wyniósłby 3,8% PKB. Na dotychczasowe 4% liczyć mogłyby tylko Bułgaria i Rumunia.
Propozycja Luksemburga to pierwszy krok w kierunku szukania oszczędności w przyszłym budżecie. Na tak niewielkiej zmianie - 0,2 pkt proc. - Polska mogłaby stracić nawet 10% środków z funduszy strukturalnych UE. Dlatego też na wczorajszym posiedzeniu Rady ds. Ogólnych i Stosunków Zewnętrznych oprotestowaliśmy pomysł. - Nie do zaakceptowania jest, by robić oszczędności na biednych krajach UE i przekazywać je bogatszym - tłumaczył po posiedze niu Rady Jarosław Pietras, szef Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej.
Okazuje się, że to nie koniec złych wiadomości. Według nieoficjalnych informacji, Luksemburg zaproponuje w środę zwiększenie budżetu Unii w 2006 r. do 1,02% PKB całej Unii, z 1% PKB. Ten właśnie pułap może być punktem wyjścia dla kompromisu w sprawie budżetu na lata 2007-2013. Gdyby tak się stało, oznaczałoby to, że Unii bliżej do stanowiska największych płatników netto (Wielkiej Brytanii, Niemiec, Francji, Szwecji). Postulowali oni ograniczenie wydatków Brukseli do 1% PKB. Nas z kolei zadowalał projekt Komisji Europejskiej, która uwzględniła potrzeby nowych krajów członkowskich i zaproponowała budżet Unii na poziomie 1,14% PKB.
Polski rząd odmawiał do tej pory podania granicy kompromisu, który możemy zaakceptować. - Wszystko zależy od tego, co trzeba będzie "ciąć" - wyjaśniał J. Pietras. Jeżeli propozycja Luksemburga przejdzie, to budżet UE w 2006 r. zwiększy się o 5,9% - z obecnie zapisanych 106,3 mld euro do 112,6 mld euro.
PAP, Reuters