Rumunia ma 22 mln mieszkańców, Bułgaria 8 mln. Oba kraje będą najuboższymi członkami Unii Europejskiej. Ich produkt krajowy brutto w przeliczeniu na mieszkańca to niecała jedna trzecia unijnej średniej, wobec 47,4% w przypadku Polski.
Oba kraje muszą jeszcze sporo zrobić, by wejść do Unii w uzgodnionym terminie. Przede wszystkim uporać się z korupcją, a Bułgaria musi ponadto gruntownie zreformować system sądowniczy, który uchodzi za wyjątkowo nieskuteczny. Unia Europejska domaga się też, by oba kraje zintegrowały swoje społeczności romskie i przygotowały rolnictwo do unijnych wymogów.
Bułgaria zakończyła negocjacje akcesyjne w czerwcu ub.r., a Rumunia dosłownie w ostatniej chwili, bo 8 grudnia, podczas gdy na 17 grudnia wyznaczono termin szczytu Unii w Brukseli, który m.in. miał zdecydować o jej rozszerzeniu o te dwa kraje.
W lutym Komisja Europejska wydała przychylną opinię w sprawie włączenia Bułgarii i Rumunii do UE. Później zaaprobował ich kandydatury również Parlament Europejski. Jednocześnie wskazano na zaległości, jakie oba kraje muszą nadrobić przed przyjęciem do Unii.
Jeśli nie zdążą i unijni eksperci uznają stan przygotowań za "ewidentnie niewystarczający", kraj opóźniony będzie mógł być poddany przez Unię "klauzuli nadzoru". Opóźniłoby to jego wejście do Unii o rok.