Wtorkowa sesja na rynku kontraktów terminowych okazała się bardzo nieprzyjemna dla posiadaczy długich pozycji. Na otwarciu doszło do testu lokalnego oporu na poziomie 1920 pkt, który okazał się nieudany. Doprowadziło to do silnego załamania i przebicia wsparcia na poziomie 1905 pkt, co definitywnie można było uznać za zakończenie korekty wzrostowej i powrót spadków. Rynek był na tyle słaby, iż pomimo bardzo rozciągniętej ujemnej bazy oraz 30-pkt spadku od otwarcia, nie doszło praktycznie do żadnego odbicia. Końcówka sesji nie przyniosła już pogłębienia przeceny, ale "emki" straciły na wartości 27 pkt, przy obrotach przekraczających 20 tys. szt.

Najbliższe wsparcie znajduje się na poziomie 1860 pkt, a jego przebicie powinno doprowadzić do testu 1830 pkt. Spadki poniżej tego poziomu będą sygnałem do kontynuacji trendu spadkowego wyższego rzędu. Oporem jest wspomniany poziom 1920 pkt, którego pokonanie będzie sugerowało próbę odwrócenia średnioterminowego trendu spadkowego.

Generalnie rynek znajduje się w wyraźnym trendzie i szukanie podstaw do jego zmiany, czy też silniejszej korekty, teoretycznie wydaje się bezpodstawne. Chciałbym jednak zwrócić uwagę na fakt, iż zeszłotygodniowe objęcie hossy na wykresie dziennym nie zostało jeszcze zanegowane, a utrzymujący się od dłuższego czasu pesymizm na rynku terminowym nie sprzyja stronie podażowej. Zachowanie bazy jest o tyle interesujące, iż jej przejście w wartości ujemne poprzedziło trend spadkowy, co zdarza się niezmiernie rzadko. Otwieranie krótkich pozycji przy 30 pkt poniżej notowań indeksu wiąże się z dużym ryzykiem i chociaż prawdopodobieństwo przeceny wydaje się duże, trzeba pamiętać, że rynek zmienia kierunek w najmniej oczekiwanym momencie.