Reklama

Po czterech latach na plusie

Dane GUS pokazują, że dobra passa branży budowlanej, która po opublikowaniu wyników za IV kwartał 2004 roku po raz pierwszy od czterech lat znalazła się na plusie, wcale nie musi się skończyć. Znaczny wzrost giełdowych indeksów branżowych w ostatnich dwóch latach ostrzega jednak, że dobre wiadomości mogą być już dawno przez rynek zdyskontowane.

Publikacja: 28.04.2005 08:35

,,Produkcja budowlano-montażowa zrealizowana w I kwartale br. na terenie kraju przez przedsiębiorstwa o liczbie pracujących powyżej 9 osób ukształtowała się na poziomie o 5,7% wyższym niż w analogicznym okresie ub. roku" - napisał GUS w ocenie stanu gospodarki w I kwartale 2005 roku. Żeby być precyzyjnym dodajmy, że w marcu produkcja budowlana spadła o prawie 3%. Te dane nie uprawniają jeszcze do stwierdzenia, że w budownictwie rzeczywiście jest lepiej. Uwagę zwraca jednak bardzo wyraźny wzrost w sektorze przedsiębiorstw zajmujących się przygotowywaniem terenu pod budowę. W ujęciu kwartalnym produkcja wzrosła o 54,4%, w samym marcu o 78,6%. Tak wysoka dynamika jest w pewnym stopniu efektem niskiej bazy - w pierwszych trzech miesiącach 2004 roku zanotowaliśmy w tej branży prawie 20-proc. spadek w odniesieniu do początku 2003 roku. Jeśli porównać I kwartał 2005 i I kwartał 2003, wzrost wyniesie 22%.

Ożywienie w przedsiębiorstwach przygotowujących teren po budowę można interpretować jako sygnał wyprzedzający poprawę koniunktury w innych działach budownictwa. Choć sposób prezentacji danych przez GUS (brak danych za poszczególne kwartały) utrudnia nieco ocenę, kiedy zaczęła się hossa, można jednak szacować, że poprawa trwa od ostatniego kwartału 2004 roku. Na tej podstawie uprawnione jest przypuszczenie, że marcowe osłabienie w całej produkcji budowlano-montażowej jest tylko korektą w trendzie wzrostowym.

Klimat się poprawił

Kolejny pozytywny sygnał dla budownictwa przyniosło kwietniowe badanie "Ogólnego klimatu koniunktury", które GUS przeprowadza ankietując dyrektorów przedsiębiorstw. Ogólny wskaźnik wyniósł +10%. 27% przedsiębiorstw zasygnalizowało poprawę koniunktury, 17% pogorszenie. Jednak nie sama wartość jest tutaj najważniejsza, ale czas, w którym się pojawiła. Wskaźnikiem GUS rządzi bowiem w ostatnich latach w miarę żelazna zasada, zgodnie z którą szczyt wypada latem (w 2002 roku zdarzył się w maju), po czym przez 6-9 miesięcy trwa spadek. Tym razem dodatnią i poprawiającą się koniunkturę przedsiębiorcy budowlani sygnalizowali aż do października 2004 roku, a spadkowa część cyklu wskaźnika została przerwana już po 5 miesiącach.

Trudno powstrzymać się od spojrzenia na wykres "Oceny sytuacji gospodarczej przedsiębiorstw budowlano-montażowych" po kątem analizy technicznej. Widać, że najpierw doszło do wyhamowania trendu spadkowego (kolejne dołki w cyklu nie wypadają już na coraz niższym poziomie), teraz wykres szykuje się do wybicia w górę.

Reklama
Reklama

Czy będzie przełożenie?

Pozostają teraz "tylko" dwie wątpliwości? Czy przewidywania przedsiębiorców okażą się trafne, a jeśli tak, to czy ożywienie w branży przełoży się na wyniki i kursy spółek budowlanych? Szczególnie w odniesieniu do tej ostatniej części można mieć wątpliwości. Spojrzenie na wykres obrazujący zmiany giełdowych indeksów branży budowlanej i dynamikę produkcji w tym sektorze publikowaną przez GUS, pozwala dostrzec dość istotną rozbieżność między wskaźnikami w 2003 i 2004 roku. Od zakończenia II kwartału 2003 roku do końca III kwartału 2004 roku giełdowe indeksy rosły. W III kw. 2003, I kw. 2004 oraz III kw. 2004 indeks sektora budowlanego zyskał ponad 20% (w każdym z nich), gdy w dwóch z nich dynamika produkcji była ujemna. Doszło zatem do znacznej rozbieżności między zachowaniem kursów, a wynikami realnej gospodarki. Można to przypisać nie do końca wytłumaczonej właściwości giełdy, polegającej na dyskontowaniu zjawisk zachodzących w realnej gospodarce. Prowadzi to do wniosku, że przynajmniej część, o ile nie całe ożywienie, zostało już przez giełdowych graczy skonsumowane. Z drugiej strony część akcjonariuszy nie odczuła tego znacząco w portfelach, bo notowania ich spółek nieznacznie wzrosły.

Głowa i ramiona

Przed niekorzystnym dla posiadaczy akcji scenariuszem ostrzega wykres indeksu WIG Budownictwo. W ostatnich 13 miesiącach zbudowana na nim została głowa z ramionami. Formacja wygląda jakby została żywcem przeniesiona z kart podręcznika do analizy technicznej - regularne ramiona, stopniowo gasnący wolumen. Do jej pełnego ukształtowania brakuje jeszcze tylko wybicia ponad linię szyi. Ta znajduje się na poziomie 18 250 pkt. Biorąc pod uwagę długi czas kształtowania się formacji, zrealizowanie zasięgu spadku wynikającego z wysokości głowy z ramionami jest bardzo prawdopodobne. Wynika z niego, że indeks WIG Budownictwo znajdzie się w obszarze 14-15 tys. pkt. Co interesujące, w okolicach 14 tys. pkt znajduje się 62-proc. zniesienie hossy, zapoczątkowanej w marcu 2003 roku.

Prawdopodobieństwo realizacji tego negatywnego scenariusza znacznie spadnie, jeśli wykres indeksu przekroczy 20 tys. punktów. Od trzech miesięcy trwa kształtowanie prawego ramienia formacji. W tym czasie WIG Budownictwo porusza się w trendzie bocznym, którego dolną granicę wyznacza linia szyi, górną natomiast właśnie poziom 20 tys. punktów.

Zagrożenia tak znaczącym spadkiem nie potwierdza indeks dla branży budowlanej wyliczany przez Parkiet (w jego składzie nie ma GTC i Echa, które mają istotny wpływ na wartość wskaźnika WIG Budownictwo). Wprawdzie od początku lutego znajduje się w trendzie spadkowym, ale na jego wykresie nie widać formacji, której można byłoby przypisać tak negatywną wymowę, jak głowie z ramionami zbudowanej przez WIG Budownictwo. Niemniej jeśli dojdzie do przełamania wsparcia na poziomie 1,8 tys. pkt (wczoraj na zamknięciu indeks miał 1898 pkt) to również na tym wykresie droga do głębszego spadku zostanie otwarta.

Reklama
Reklama

Wreszcie są zyski

Po raz ostatni 20 spółek budowlanych uwzględnianych przez Parkiet w zestawieniu (brakuje danych dla Pekabeksu i Bicka), miało zysk po publikacji raportów za I kwartał 2001 roku. W dołku, który przypadł na pierwszy kwartał 2003 roku, firmy straciły łącznie prawie 362 mln zł. Na plusie (dodatni zysk za cztery ostatnie kwartały) było wtedy 8 z 20 przedsiębiorstw. Po rezultatach za 2004 rok zyski miało 14 spółek. Trzy firmy - Mostostal Płock, Polimex MS i Prochem - miały najlepsze wyniki w historii. Choć zatem poprawa jest wyraźna, trudno mówić jest o hossie w wynikach finansowych.

Do istotnej poprawy doszło w przychodach netto ze sprzedaży. Wzrosły drugi kwartał z rzędu, tym razem o 12%. To najlepszy wynik od trzeciego kwartału 2000 roku. Gdyby z obliczeń wyłączyć Polimex MS (to dopiero drugi wspólny raport kwartalny Polimeksu Cekop i Mostostalu Siedlce po połączeniu spółek), który w istotny sposób wpływa na rachunki, wzrost przychodów wyniesie 7% i będzie największy od trzech lat.

Rynek przeważy szalę?

Sygnały płynące z analizy fundamentalnej zapowiadają zwyżkę notowań w branży budowlanej. Analiza techniczna może nie tyle sygnałom tym zaprzecza, co mocno ogranicza ich wymowę. W tej sytuacji czynnikiem decydującym może się okazać zachowanie reszty giełdowych spółek. Koniunktura w wielu branżach mocno siadła, kusy niektórych spółek są już na tym samym poziomie, co wiosną 2003 roku, kiedy zaczynała się tak zwana "hossa średniaków". O ile to jeszcze nie jest bessa, to jesteśmy od niej niedaleko. Bardzo trudno wyobrazić sobie sytuację, w której notowania spółek budowlanych rosną wbrew całemu rynkowi. Dlatego scenariusz zakładający spadek notowań jest w tej chwili nieco bardziej prawdopodobny.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama