Polskim hitem eksportowym zaraz po naszym wejściu do wspólnoty stała się nasza żywność, zwłaszcza mięso, nabiał oraz przetwory z owoców i warzyw. Do wzrostu sprzedaży zagranicznej przyczyniło się nie tylko otwarcie granic, ale także zniesienie kontyngentów i wyższe ceny w starych krajach unijnych.
Polish ham
Od 1 maja do końca grudnia 2004 r. na rynek "15" trafiło ponad połowę więcej naszych produktów, niż rok wcześniej w tym samym okresie. Wartość eksportu do nowych krajów członkowskich dwukrotnie przewyższyła wartość importu. W całym 2004 r. eksport żywności wyniósł ponad 5,2 mld euro, czyli o blisko 31% więcej niż w 2003 roku. Na taki wzrost miały wpływ także inwestycje, jakie poczyniły firmy z sektora rolno-spożywczego w modernizację produkcji i poprawę jej jakości. Dodajmy, że przeznaczyły na nie często środki unijne. Oczywiście, po akcesji wzrósł też import (o 23%), ale w mniejszym stopniu niż eksport. Dzięki temu dodatnie saldo w handlu żywnością w ubiegłym roku zwiększyło się do ok. 850 mln euro, z ok. 450 mln euro rok wcześniej.
Ostatnie miesiące przynoszą jednak pogorszenie wyników handlu, choć eksport nadal rośnie. To efekt umocnienia się złotego. Prezesi spółek spożywczych mówią, że zarabiają na eksporcie, ale z utęsknieniem czekają na kurs euro na poziomie co najmniej 4,2 zł.
Sektor rolno-spożywczy na razie nie ma powodów do narzekania. Wraz z wejściem Polski do UE poprawił wyniki finansowe. Co innego konsumenci. Im akcesja będzie się kojarzyć ze wzrostem cen żywności. Na koniec 2004 r. cukier był o ponad 60% droższy niż rok wcześniej, wołowina - o 40%, wieprzowina - o 20%, a masło - o 14%.