W rytm słabnącej złotówki
Po raz pierwszy od rozpoczęcia dwuletniej hossy w połowie 2003 r., WIG20 zanotował zniżkę drugi miesiąc z rzędu. Podobnie jak w marcu, utrzymała się zależność między spadkami na giełdzie a słabnącym złotym. Nasza waluta traci na wartości jeszcze szybciej, niż zyskiwała na początku roku. Tak nagłego zwrotu chyba mało kto się spodziewał - podczas gdy na początku marca za euro trzeba było płacić poniżej 3,9 zł, teraz kurs wspólnej waluty przekracza 4,27 zł.
To przekonuje, że na GPW nie tylko nie powracają inwestorzy zagraniczni, którzy na początku roku stali za hossą, ale na dodatek ucieczka kapitału trwa nadal. Z drugiej strony słabnąca złotówka sprawia, że nasze akcje stają się z punktu widzenia zagranicznych graczy tańsze bardziej, niż wynikałoby to tylko ze spadku ich wartości wyrażonej w złotych. Podczas gdy WIG20 zniżkował od końca lutego o 11,2%, to ten sam indeks przeliczony na euro spadł już o 18,7%.
W tabeli marcowych notowań zdecydowanie przeważał czerwony kolor symbolizujący spadki. Wśród 208 płynnych walorów (którymi zawarto transakcje na ostatniej sesji marca i kwietnia) tylko 45 (21%) odnotowało wzrost. Tylko 19 z nich urosło o więcej niż 5%. Tymczasem aż 111 (53%) firm potaniało o ponad 5%. Okazji do zarobku było więc naprawdę niewiele. Szukanie spółek znajdujących się w trendach wzrostowych przypomina teraz szukanie igły w stogu siana.
Prokom poniżej 100 zł