- Masowych wyjazdów nie odnotowaliśmy. Zainteresowanie zarobkowaniem w krajach Unii Europejskiej było wśród Polaków dość słabe - komentuje wiceminister gospodarki i pracy Piotr Kulpa.
Polacy wolą wyjeżdżać na kilkumiesięczne wyjazdy zarobkowe do krajów położonych blisko Polski. Wśród najważniejszych problemów, jakie napotykają, są m.in. niewystarczająca znajomość języków obcych oraz brak wiedzy na temat warunków życia i pracy za granicą.
Dlatego też najwięcej naszych rodaków - podobnie jak przed rozszerzeniem Wspólnoty - pracowało w Niemczech. W minionych 12 miesiącach zatrudnienie znalazło tam ponad 350 tys. Polaków, z czego ponad 90% pracowało jako robotnicy sezonowi w rolnictwie, sadownictwie, hodowli czy leśnictwie.
Wśród innych państw UE największą popularnością wśród poszukujących zatrudniania Polaków cieszyła się Wielka Brytania. Na Wyspach, jak wynika z danych MGiP, w ciągu minionych 12 miesięcy pracowało 73,5 tys. naszych obywateli. We Włoszech - ok. 40 tys., a w Holandii - ok. 20 tys. Polacy stosunkowo często wyjeżdzali też do pracy do Irlandii i Hiszpanii. Zatrudnienie znajdowali najczęściej w tych branżach, w których znajomość miejscowego języka nie jest niezbędna: w rolnictwie i budownictwie, rzadziej w usługach - gastronomii i turystyce.
Wśród wymienionych krajów tylko Wielka Brytania i Irlandia otworzyły rynek pracy dla obywateli państw, które wstąpiły do Unii Europejskiej 1 maja 2004 roku. W większości pozostałych Polacy starali się o legalną pracę na takich samych zasadach jak przed akcesją. Państwa te będą stopniowo liberalizować zasady zatrudniania "nowych" obywateli UE, dopuszczając ich legalną pracę za dwa, pięć lub siedem lat.