Notowania ropy naftowej były w ostatnich dniach dość stabilne, oscylując w Londynie wokół 51 USD za baryłkę. Wczoraj nastąpił niewielki spadek pod wpływem prognozy sugerującej wolniejszy wzrost zapotrzebowania na ten surowiec.

Wcześniej wśród uczestników rynku utrzymywały się obawy, że kraje OPEC oraz inni dostawcy ropy nie dysponują wystarczającymi mocami wydobywczymi, aby pokryć światowy popyt, zwłaszcza w IV kwartale, gdy zazwyczaj rośnie zapotrzebowanie na olej opałowy. W piątek niepokój ten zwiększyły dane, które wykazały wzrost w kwietniu zatrudnienia w gospodarce USA, co uznano za oznakę poprawy koniunktury.

Rozważania te przeciął w środę najnowszy raport Międzynarodowej Agencji Energetycznej. Stwierdzono w nim, że popyt na ropę dostarczaną przez OPEC może rosnąć w IV kwartale wolniej niż przewidywano. Miałby on wynieść 29,2 mln baryłek dziennie, tj. mniej o 100 tys. baryłek w stosunku do wcześniejszych prognoz. Zmiana ta odnosi się głównie do USA oraz Chin. Autorzy raportu uważają, że w drugim z tych krajów zapotrzebowanie zwiększy się w 2005 r. o 7,4%, a nie o 7,9% - jak przewidywano w marcu.

Dodatkowo do środowej zniżki notowań przyczynił się dalszy wzrost w zeszłym tygodniu amerykańskich rezerw ropy, o którym poinformował Departament Energetyki. W Londynie gatunek Brent z dostawą w czerwcu kosztował wczoraj po południu 51,08 USD za baryłkę w porównaniu z 51,43 USD w końcu sesji wtorkowej i 50,97 USD w poprzednią środę.