Na środowej sesji notowania kontraktu na indeks WIG20 osiągnęła bardzo istotny, w mojej ocenie, poziom około 1800 pkt. W strefie rozciągającej się między 1800 a 1810 pkt zlokalizowane jest wsparcie, którego ewentualne przełamanie spowoduje prawdopodobnie dalszy spadek, o kolejne 200 pkt. I tam wówczas rozstrzygnie się, czy wrócimy do hossy, czy jej główną korektę zakończymy na poziomie około 1450 pkt.
Obserwując zachowanie wolumenu sprzedaży na sesji wtorkowej i środowej można odnieść wrażenie, że w okolicy ważnego wsparcia miało miejsce strząśnięcie rynku. Sesja czwartkowa tego nie potwierdziła, szczególnie że zakończyła się w dolnym obszarze notowań. Niestety, wskaźniki techniczne nie sygnalizują odbicia, nie tworząc pozytywnych dywergencji. W ten sposób szanse na silniejszą korektę maleją i podyktowane są jedynie bliskością wsparcia. W tych okolicznościach w średnim terminie pozostawałbym na krótkiej pozycji i powiększał ją przy przełamaniu poziomu 1800 pkt. (warto zauważyć, że to także 62-procentowe zniesienie dla wzrostu zapoczątkowanego jeszcze w maju 2004 roku). Jeśli ktoś chce otwierać spekulacyjną długą pozycję, to stop loss musi być umiejscowiony tuż pod wsparciem. Ale nawet jeśli doczekamy wzrostu to obawiam się, że powtórzyć się może sytuacja z 21 kwietnia lub 6 maja, czyli będziemy mieć do czynienia z jednodniowym wyskokiem.
W dłuższej perspektywie ważne jest, że przełamujemy właśnie (chyba że piątek przyniesie co najmniej 2-proc.) średnią kroczącą z 45 tygodni. Na wykresie dziennym średnie (z 15, 45 i 100 sesji) przybrały właśnie układ typowy dla bessy. Przy takim naporze negatywnych sygnałów ciężko będzie obronić 1800 pkt.