Przychody Eldorado po trzech miesiącach wyniosły 304,1 mln zł i były o 19,8% wyższe niż w tym samym okresie poprzedniego roku. Zysk netto spadł zaś z 3,5 do 1,7 mln zł. Mniejszy okazał się także EBIT - wyniósł 4,2 mln zł (rok wcześniej - 5 mln zł). Spółka spadek zysku - jak twierdzi: spodziewany - tłumaczy zawiązaniem rezerw urlopowych, poniesieniem pełnych kosztów otwarcia trzech nowych marketów Stokrotka, reorganizacją centrum logistycznego, ale przede wszystkim - kosztami wdrożenia systemu skanerów, które sięgnęły 1,5 mln zł (więcej niż pozostałe wydatki).

- To są koszty, które trzeba ponieść, aby móc myśleć o zwiększeniu rentowności firmy - twierdzi Artur Kawa, prezes Eldorado. Według jego zapowiedzi, spółka w tym roku wyda jeszcze ok. 2,16 mln zł na wypłatę dywidendy dla akcjonariuszy.

Firma zamierza nadal systematycznie powiększać sieć swoich sklepów. Dziś działa w niej 46 supermarketów Stokrotka i 390 franczyzowych Groszków. Eldorado działa głównie w południowo-wschodniej Polsce, ale nie wyklucza ekspansji na zachód - na razie na Górny Śląsk. - Cały czas prowadzimy rozmowy na temat ewentualnych przejęć, choć przyznaję, że jestem już mniejszym optymistą niż przed rokiem - mówi prezes.

Spółka zakłada, że jej przychody w całym roku przekroczą 1,5 mld zł, a rentowność netto wyniesie co najmniej 1%. Większość z tych dochodów ma przynieść podstawowa działalność handlowa spółki, choć Eldorado rozwija również swoją firmę informatyczną Infinite. Jej programy są już dostępne w Czechach i na Słowacji, teraz wchodzi ona na rynek rosyjski. Być może z rozwiązań Infinite będzie korzystać również koncern Procter&Gamble w Wielkiej Brytanii.