Raport HP był miłym zaskoczeniem dla Wall Street, gdzie oczekiwano raczej złych wieści. Inwestorzy przewidywali wysokie odpisy, co stanowiłoby uzasadnienie dla spektakularnego zwolnienia dyrektora generalnego Carly Fioriny z powodu złych wyników spółki. Tymczasem HP w zakończonym 30 kwietnia kwartale wypracował 966 mln USD zysku netto (33 centy na akcję), o 9,3% mniej niż rok wcześniej. Wówczas Hewlett--Packard zarobił 884 mln USD (29 centów na walor). Nadzwyczajne odpisy okazały się relatywnie niskie - tylko 177 mln USD na odprawy dla 1900 zwalnianych pracowników oraz 151 mln USD na amortyzację.
Przychody HP wzrosły o 7%, do 21,6 mld USD, i także były lepsze od oczekiwań analityków. Wszystkie działy spółki odnotowały wzrost sprzedaży, co potwierdza, że nadal trwa ożywienie w sektorze high-tech.
W trwającym właśnie trzecim kwartale rozliczeniowym, który tradycyjnie jest słabszy od drugiego, HP spodziewa się przychodów w granicach 20,3-20,7 mld USD, czyli 29-31 centów na akcję. Odpisy mają być jednak nieco większe, ponieważ Hewlett--Packard będzie ponosić dodatkowe koszty (około 100 mln USD) związane z redukcją etatów. Po raz pierwszy od dwóch lat firma zdecydowała się także na wprowadzenie podwyżek dla pracowników, co kosztowało akcjonariuszy średnio 3 centy na każdy papier.
Na Wall Street z uwagą czekano także na wypowiedzi nowego dyrektora spółki Marka Hurda, który kieruje firmą od 29 marca. Zapowiedział on przedstawienie planu reorganizacji firmy w ciągu najbliższych sześciu miesięcy. Wśród priorytetów nowego szefa znalazły się: odbudowa działu produkującego sprzęt do przechowywania danych komputerowych, ożywienie kluczowego dla koncernu działu produkcji drukarek oraz wprowadzenie cięć w przynoszącym straty dziale oprogramowania. Hurd zdementował pogłoski o możliwym podziale firmy.
(Nowy Jork)