Wczorajsza sesja pokazała, że czeka nas bardzo ciężki tydzień. Przez kolejny długi weekend znaczna grupa graczy postanowiła odpuścić sobie zawieranie transakcji. Trudno się dziwić. W piątek pewnie tylko znikoma część inwestorów będzie aktywna. Pozostają więc trzy dni w miarę normalnego handlu.

Na ile jest on normalny zobaczyliśmy wczoraj. Aktywność na rynku akcji była bardzo niska. Obrót znacznej wartości mieliśmy tylko na papierach PEO i PKN, ale to i tak wynik pojedynczych większych transakcji. Reszta po prostu spała.

Niska aktywność i mała rozpiętość notowań to zestaw, który sprawia, że pod względem technicznym nic nie mogło się wydarzyć. Jakikolwiek sygnał techniczny nie ma w tej chwili żadnego znaczenia, gdyż nie byłby on potwierdzony przez obrót. Zresztą takich dylematów nie mamy, bo ceny nie wykonały niczego szczególnego. Ocena rynku jest więc taka sama, jak przed sesją.

Jaka? Jakkolwiek podejrzanie wyglądał wzrost z ostatniej środy, to rynek nadal może być pod wrażeniem tego ruchu. Tym samym można podejrzewać, że trend spadkowy, jaki trwał od lutego został wyhamowany. W tej chwili zakładam, że jedynie czasowo. Na razie nie pojawiły się jakieś znaczące przesłanki, by mówić o trendzie wzrostowym. Za to wiele przemawia za tym, by teraz wykreślić konsolidację. Jej dolnym ograniczeniem są okolice 1800 pkt., a górnym okolice 1930 pkt. Analiza zmian podaży pieniądza pozwala na oczekiwanie około miesięcznego ruchu bocznego. Jeśli popyt będzie się starał, to nawet ma szansę powalczyć o wzrost do 2000 pkt, ale nie w najbliższym czasie. Zresztą ten scenariusz jest raczej mało prawdopodobny. Dzięki podaży pieniądza można oczekiwać, że pod koniec czerwca lub na początku lipca ponownie przewagę na rynku uzyskają niedźwiedzie.