"Jesteśmy za szybkim wprowadzeniu i sprawnym funkcjonowaniu importu równoległego w Polsce, ponieważ umożliwi on nie tylko uzyskanie bezpośrednich oszczędności, ale również wpłynie stymulująco na konkurencję" - powiedział Sorensen podczas konferencji prasowej.
Import równoległy opiera się na zasadzie, że po wprowadzeniu na rynek dany produkt może być przenoszony w dowolne miejsce tego rynku. Oznacza to w praktyce, że jeśli jakiś lek jest tańszy w danym kraju, to może on zostać eksportowany do kraju, w którym jest on znacznie droższy i po zmianie opakowania sprzedany poprzez hurtownie farmaceutyczną do apteki.
"Zgodnie z polskim prawem, najpierw dany lek musi zostać dopuszczony do obrotu, więc wystąpiliśmy z około 20 takimi wnioskami. Pierwsze dopuszczenie powinno w najbliższym czasie nastąpić" - powiedział prezes spółki Delfarma, Tomasz Dzitko, firmy wprowadzającej pierwszy lek w systemie importu równoległego w Polsce.
Według niego, w pierwszej kolejności na rynek Polski będą wprowadzane leki nie refundowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia (NFZ).
"Rozmawiamy także z NFZ na temat wpisania innych leków z takiego importu na listę refundowaną, gdyż są one znacznie tańsze" - dodał Dzitko.