Reklama

Mogą się utrzymać lepsze nastroje

Drugi tydzień trwało odbicie kursów akcji po wcześniejszej silnej przecenie. Są podstawy, by sądzić, że trend spadkowy się zakończył. Powody do ostrożnego optymizmu dają ostatnie dane makroekonomiczne.

Publikacja: 30.05.2005 09:34

Lepsze od oczekiwań były informacje o kwietniowej produkcji przemysłowej (spadek o 1% r/r wobec oczekiwanego o blisko 5%) i sprzedaży detalicznej (spadek o 14,4% r/r wobec prognozy - 17,1%). Dane te utwierdziły ekonomistów w przekonaniu, że najgorsze może być już za nami. Z drugiej strony informacje z jednego tylko miesiąca mogą być niewystarczające do wysnuwania długoterminowych wniosków. Jak widać, na wykresie, spadek aktywności gospodarczej trwa już od roku. Szczyt koniunktury przypadł na kwiecień ub.r., kiedy produkcja przemysłowa zwiększyła się aż o 21,8%, a sprzedaż detaliczna wzrosła o 30,6%. Niewątpliwie duży udział w ówczesnym boomie miały zakupy konsumentów i przedsiębiorstw związane z wejściem Polski do UE. Efekt wysokiej bazy "winny jest" po części trwającego spadku dynamiki gospodarczej. W nadchodzących kwartałach efekt już jednak wygaśnie i właśnie to rodzi nadzieje analityków.

Spadek dynamiki produkcji i sprzedaży porównywalny jest z tym, jaki zanotowano w latach 2000-2001. Wówczas wywołał on głęboką bessę. Tymczasem w ubiegłym i w tym roku WIG20 pozostaje niemal niewrażliwy na słabnącą koniunkturę gospodarczą. Po części wytłumaczyć to można utrzymywaniem się na wysokim poziomie indeksów akcji w USA i w Europie Zachodniej (w przeciwieństwie do lat 2000-2001). Notowany od roku spadek dynamiki produkcji przemysłowej jest znacznie łagodniejszy niż w Polsce i stanowi ledwie korektę szybkiej zwyżki z lat 2002-2003.

Produkcja może ruszyć

Odporność WIG20 na malejącą dynamikę gospodarczą tylko częściowo świadczy o sile rynku akcji. Wystarczy spojrzeć na notowania poszczególnych spółek wchodzących w skład indeksu. Podporą rynku są przede wszystkim banki (jest ich aż 5 w WIG20), spółki surowcowe (KGHM i PKN) oraz Agora, która podobnie jak cały sektor medialny zaczęła korzystać na wzroście gospodarczym dopiero w jego zaawansowanej fazie. Spadek produkcji i sprzedaży zdecydowanie negatywnie odbił się natomiast na kursach spółek przemysłowych (np. Dębicy, Kęt, Mondi) i informatycznych (Prokom). Także wyjście z analizą poza wąską grupę firm z WIG20 pokazuje, jak bardzo spadek dynamiki produkcji dotknął rynek akcji. Nieprzypadkowo od ponad roku w miejscu stoi indeks MIDWIG. Opadający od roku wskaźnik szerokości rynku Advance/Decline przekonuje, że w tym czasie zdecydowanie więcej spółek traciło na wartości, niż zyskiwało.

Jeśli sprawdzi się prognozowany przez ekonomistów scenariusz - odbicie produkcji przemysłowej w dalszej części roku - rynek akcji będzie czekać nie bessa, ale wręcz przeciwnie: w górę ruszą kursy większości spółek. Na razie odstawmy jednak prognozy makroekonomiczne i przyjrzyjmy się indeksom w perspektywie średnioterminowej. O koniunkturze w okresie kilku tygodni w mniejszym stopniu decydują czynniki fundamentalne, a bardziej nastroje i emocje.

Reklama
Reklama

Dołek za nami

Wygląda na to, że WIG20 najgorsze ma już za sobą. W wyniku ostatniego odreagowania przebita została linia trendu spadkowego biegnąca po szczytach począwszy od marca. Moment odbicia nie był przypadkowy - zadecydowało o nim wsparcie wynikające ze styczniowego minimum (1832 pkt). Trend spadkowy można w tym kontekście uznać za zakończony. Pytanie tylko, czy tym samym zapoczątkowana została trwalsza tendencja wzrostowa, czy może rynek czeka najpierw konsolidacja. Zwyżkom sprzyja korzystna koniunktura na giełdach Europy Zachodniej. DAX wybił się w ubiegłym tygodniu ponad tegoroczne szczyty, dając tym samym średnioterminowy sygnał kupna. Więcej o perspektywach czekających WIG20 powiedzieć można będzie, gdy zmierzy się on z oporem na wysokości 1932 pkt, który wynika z poziomej linii biegnącej po marcowym dołku i lokalnym szczycie z drugiej połowy kwietnia.

Tendencję spadkową przełamał także Indeks Cenowy PARKIETU (ICP), w skład którego wchodzą wszystkie giełdowe spółki. Była to najsilniejsza fala zniżkowa tego wskaźnika od momentu zapoczątkowania hossy w końcu 2002 r.Pewne wątpliwości budzić może natomiast brak umocnienia złotego w trakcie zwyżki na rynku akcji. Nasza waluta traci nawet względem dolara, zaś wobec euro trwa w konsolidacji. To sugeruje, że popyt na akcje w niewielkim stopniu pochodzi od inwestorów zagranicznych, którzy napędzali hossę w lutym.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama