Lepsze od oczekiwań były informacje o kwietniowej produkcji przemysłowej (spadek o 1% r/r wobec oczekiwanego o blisko 5%) i sprzedaży detalicznej (spadek o 14,4% r/r wobec prognozy - 17,1%). Dane te utwierdziły ekonomistów w przekonaniu, że najgorsze może być już za nami. Z drugiej strony informacje z jednego tylko miesiąca mogą być niewystarczające do wysnuwania długoterminowych wniosków. Jak widać, na wykresie, spadek aktywności gospodarczej trwa już od roku. Szczyt koniunktury przypadł na kwiecień ub.r., kiedy produkcja przemysłowa zwiększyła się aż o 21,8%, a sprzedaż detaliczna wzrosła o 30,6%. Niewątpliwie duży udział w ówczesnym boomie miały zakupy konsumentów i przedsiębiorstw związane z wejściem Polski do UE. Efekt wysokiej bazy "winny jest" po części trwającego spadku dynamiki gospodarczej. W nadchodzących kwartałach efekt już jednak wygaśnie i właśnie to rodzi nadzieje analityków.
Spadek dynamiki produkcji i sprzedaży porównywalny jest z tym, jaki zanotowano w latach 2000-2001. Wówczas wywołał on głęboką bessę. Tymczasem w ubiegłym i w tym roku WIG20 pozostaje niemal niewrażliwy na słabnącą koniunkturę gospodarczą. Po części wytłumaczyć to można utrzymywaniem się na wysokim poziomie indeksów akcji w USA i w Europie Zachodniej (w przeciwieństwie do lat 2000-2001). Notowany od roku spadek dynamiki produkcji przemysłowej jest znacznie łagodniejszy niż w Polsce i stanowi ledwie korektę szybkiej zwyżki z lat 2002-2003.
Produkcja może ruszyć
Odporność WIG20 na malejącą dynamikę gospodarczą tylko częściowo świadczy o sile rynku akcji. Wystarczy spojrzeć na notowania poszczególnych spółek wchodzących w skład indeksu. Podporą rynku są przede wszystkim banki (jest ich aż 5 w WIG20), spółki surowcowe (KGHM i PKN) oraz Agora, która podobnie jak cały sektor medialny zaczęła korzystać na wzroście gospodarczym dopiero w jego zaawansowanej fazie. Spadek produkcji i sprzedaży zdecydowanie negatywnie odbił się natomiast na kursach spółek przemysłowych (np. Dębicy, Kęt, Mondi) i informatycznych (Prokom). Także wyjście z analizą poza wąską grupę firm z WIG20 pokazuje, jak bardzo spadek dynamiki produkcji dotknął rynek akcji. Nieprzypadkowo od ponad roku w miejscu stoi indeks MIDWIG. Opadający od roku wskaźnik szerokości rynku Advance/Decline przekonuje, że w tym czasie zdecydowanie więcej spółek traciło na wartości, niż zyskiwało.
Jeśli sprawdzi się prognozowany przez ekonomistów scenariusz - odbicie produkcji przemysłowej w dalszej części roku - rynek akcji będzie czekać nie bessa, ale wręcz przeciwnie: w górę ruszą kursy większości spółek. Na razie odstawmy jednak prognozy makroekonomiczne i przyjrzyjmy się indeksom w perspektywie średnioterminowej. O koniunkturze w okresie kilku tygodni w mniejszym stopniu decydują czynniki fundamentalne, a bardziej nastroje i emocje.