Dzięki niedawnej ofercie łódzka firma zredukowała zobowiązania o 2,7 mln zł (konwersja na kapitał), a ponadto uzyskała 15 mln zł w gotówce. To kwota - jak na skalę działalności przedsiębiorstwa - olbrzymia. W I kwartale obroty producenta płaszczy i kurtek wyniosły niespełna 900 tys. zł, a strata netto 740 tys. Na koniec marca firma dysponowała środkami pieniężnymi w wysokości... 10 tys. zł.
Mniejsze długi
Próchnik zapowiadał, że najwięcej pieniędzy z emisji (4,9 mln zł) wyda na spłatę długów wobec ZUS. - Z ZUS-em zawarliśmy układ restrukturyzacyjny. Zapłaciliśmy mu około 2,5 mln zł, a resztę rozłożyliśmy na raty, które będziemy regulować do marca 2008 roku. Dzięki temu mamy większe wolne środki - mówi Mikołaj Habit, wiceprezes Próchnika. - Zapłaciliśmy także wymagalne zobowiązania handlowe i inne o wartości około 1,4 mln zł oraz zaległe raty układowe, opiewające na 0,4 mln zł. Teraz układ realizujemy na bieżąco.
Lepsza pozycja
Sporo pieniędzy spółka planowała zainwestować w rozwój. Najwięcej - nawet 2,5 mln zł - na budowę własnych sklepów. Inne wymieniane w czasie oferty cele to: zakup materiałów do produkcji kolekcji pod swoją marką (teraz firma realizuje głównie zlecenia przerobowe), inwestycje w środki trwałe oraz nakłady na promocję i marketing. - Na materiały planujemy wydać w tym roku około 1,8 mln zł. Te przeznaczone do produkcji na sezon jesienny w większości już spłynęły. Dzięki temu uszyjemy pod własną marką minimum 10 tys. kurtek i płaszczy w porównaniu z około 3,5 tys. przed rokiem. Nasza sytuacja jest korzystniejsza niż przed emisją: kupujemy taniej. Zupełnie inna jest bowiem pozycja firmy, która nie ma pieniędzy i musi przyjmować warunki dostawców, a inna takiej, która kupuje hurtowo i jeszcze płaci gotówką - mówi M. Habit. Przypomina, że słabe wyniki w I kwartale odzwierciedlały krytyczną sytuację przedsiębiorstwa przed emisją. Najważniejsze są dla spółki III i IV kwartał. W tym czasie dzięki wpływom z oferty wyniki powinny się radykalnie poprawić.