W poniedziałek ceny zbliżyły się do poziomu oporu na 1930 pkt. Bykom nie udało się wyjść wyżej. Wczoraj nie było inaczej. Po raz kolejny wzrost cen zatrzymał się pod 1930 pkt. Na dzisiejszej sesji będzie jeszcze gorzej. Słabe dane o dynamice polskiego PKB w I kw. z pewnością nie pomogą bykom.
Co jest takiego szczególnego w poziomie1930 pkt, że ceny nie są w stanie go pokonać? To jest górne ograniczenie konsolidacji, jaka miała miejsce na początku tego roku. Poziom ten zatrzymał spadek cen z drugiej połowy marca. W połowie kwietnia, gdy ceny były już niżej, mieliśmy małą zwyżkę, która także sobie z tym poziomem nie poradziła. Wydaje się, że i tym razem będzie kłopot. Ostatni wzrost wiele zawdzięczał uciekającym posiadaczom krótkich pozycji. W tej chwili potrzeba już zupełnie innego źródła popytu. Zakupy kontraktów muszą iść w parze z zakupami na rynku kasowym, gdyż gra na wzrost w tej chwili to nie tylko próba pokonania najbliższego oporu, ale także próba przełamania poziomu 2000 pkt. Kto będzie angażował poważny kapitał jedynie na 70 pkt wzrostu? A 2000 pkt to już nie przelewki. Nie tylko okrągła liczba, ale i poziom szczytu prawego ramienia potencjalnej formacji głowy i ramion kreślonej od końca listopada ub. r. Można łatwo założyć, że podaż w tym miejscu będzie znaczna.
Takie przypuszczenia prowadzą do wniosku, że pewnie aż tak wysoko nie zajdziemy. Tym bardziej że dane temu nie sprzyjają. Wczorajsza publikacja dynamiki PKB mogła rozczarować, co pewnie uwidoczni się w spadku cen. Jego głębokość wiele nam powie. Silny rynek powinien ignorować złe wiadomości. Obawiam się jednak, że ceny nie utrzymają wczorajszego poziomu, ale zagrożą ostatnio wykreślonej luce hossy. Jej zamknięcie będzie oznaką słabości.