Reklama

Światełko rynku pierwotnego

Producent opraw oświetleniowych ze Środy Wielkopolskiej dał zarobić. Akcje Leny Lighting zwyżkowały na debiucie o ponad 10%. Dla instytucji to jednak za mało.

Publikacja: 02.06.2005 07:27

- To, że piętnasta debiutująca w tym roku na GPW spółka jest dobrą firmą, widać chociażby po 10-procentowej "przebitce" na debiucie, podczas gdy główne indeksy giełdowe traciły na wartości - skomentował pierwsze notowanie Leny Lighting Andrzej Sopoćko, wiceprezes GPW.

Akcje producenta i dystrybutora opraw oświetleniowych ze Środy Wielkopolskiej zadebiutowały na giełdzie po 7,85 zł, czyli 10,6% powyżej ceny z majowej oferty publicznej (7,1 zł). Ci, którzy z realizacją zysków czekali do zamknięcia notowań, mogli sprzedać akcje po 7,5 zł i zarobić 5,6%.

Instytucje nie sprzedają

Udany debiut Leny Lighting mógł być miłym zaskoczeniem, zważywszy na nie najlepszą koniunkturę na rynku pierwotnym oraz fakt, że oferta publiczna spółki nie była interesująca dla inwestorów indywidualnych (nabyli tylko 442 tys. akcji, a transza detaliczna liczyła 1,55 mln sztuk). Z drugiej strony, przedsiębiorstwo przypadło do gustu instytucjom finansowym, które w book-buildingu zgłosiły popyt trzykrotnie przekraczający przewidzianą dla nich pulę akcji. Zwyżka na debiucie nie zachęciła ich też do sprzedaży papierów Leny. Świadczy o tym notowanie PDA, których właścicielami są wyłącznie inwestorzy instytucjonalni. Wczoraj właściciela zmieniło tylko 7,6 tys. praw do akcji.

"Wypełnimy prognozy"

Reklama
Reklama

Zadowolenia z dobrego odbioru spółki przez inwestorów nie krył Maciej Rychlewski, prezes Leny Lighting. Zapowiada, że firma "odwdzięczy" im się dobrymi wynikami. Jest spokojny o wypełnienie tegorocznych prognoz, które zakładają wypracowanie 14,56 mln zł zysku netto, przy 95 mln zł przychodów (w 2004 roku wielkości te wyniosły odpowiednio 11,36 mln zł i 76 mln zł). - Mieliśmy udany I kwartał, przy czym drugie półrocze jest dla nas tradycyjnie lepszym okresem, stąd mój optymizm - mówi prezes.

Z emisji 1,25 mln nowych akcji do spółki wpłynęło blisko 8,9 mln zł, które mają być przeznaczone na rozbudowę powierzchni produkcyjno-magazynowej, rozwój nowych produktów i wdrożenie systemu informatycznego. Główni akcjonariusze Leny, sprzedając 4,9 mln walorów, zainkasowali prawie 35 mln zł.

Program motywacyjny

nie zaszkodzi

Oferta publiczna Leny obejmowała ponadto 583 tys. akcji serii B emitowanych w ramach programu motywacyjnego. Zgodnie z międzynarodowymi standardami sprawozdawczości finansowej, wartość programu obciąża wyniki finansowe przedsiębiorstwa (chociaż nie musi się wiązać z wypływem jakichkolwiek pieniędzy ze spółki). - W przypadku Leny Lighting, obciążenie wyników nastąpi dopiero w 2006 roku, gdyż wówczas zostaną przydzielone pierwsze warranty subskrypcyjne uprawniające do objęcia akcji serii B - wyjaśnia Joanna Rybak-Schrodter, doradca finansowy spółki.

Wpływ programu na wyniki będzie uzależniony od liczby faktycznie przyznanych warrantów. Będzie ona zależeć od wzrostu kursu spółki na giełdzie. W uproszczeniu można przyjąć, że do osób uprawnionych trafią wszystkie akcje serii B tylko wtedy, gdy kurs Leny Lighting będzie o co najmniej 100% wyższy od ceny z oferty publicznej. W przypadku mniejszej zwyżki, akcji "motywacyjnych" będzie proporcjonalnie mniej. - Program motywacyjny nie zaważy w istotny sposób na wynikach Leny Lighting. Po jego uruchomieniu nie będzie też ryzyka zwiększonej podaży akcji ze strony nabywców walorów serii B. Nie będą mogli bowiem sprzedać tych papierów przez 18 miesięcy - mówi Maciej Rychlewski.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama