Dom Maklerski Banku Handlowego ujawnił wczoraj wyniki wezwania na akcje Polifarbu. SigmaKalon, inwestor strategiczny, kupił ponad 11,1 mln papierów wrocławskiej spółki.

Za jeden walor inwestorzy dostali 7,26 zł (wczoraj akcje kosztowały 6,9 zł). SigmaKalon potrzebowała 80% papierów na WZA (musi być obecna przynajmniej połowa wszystkich głosów), żeby wycofać spółkę z giełdy. Po wezwaniu ma już blisko 92% walorów. Oznacza to, że ma prawo wycofać firmę z notowań.

Inwestorzy, którzy nie wzięli udziału w wezwaniu, będą mogli sprzedać akcje już poza rynkiem regulowanym. Później, po przekroczeniu 95% w kapitale, jeśli jeszcze jakieś walory będą poza kontrolą Sigmy, zgodnie z kodeksem spółek handlowych może zostać zastosowany przymusowy wykup.

O decyzji wycofania Polifarbu z GPW przesądziły obowiązki informacyjne, które firma musi wypełniać, a które są zupełnie inne niż w korporacji, do której należy Polifarb. SigmaKalon nie jest notowany na giełdzie. Rodowodu giełdowego nie ma też (poza polską spółką) żadna inna firma, kontrolowana przez Holendrów. Polifarb jest już bardzo zintegrowany z zagranicznym koncernem. I to właściwie w każdym obszarze: od struktury organizacyjnej, poprzez system informatyczny, sieć sprzedaży itp. Problemem okazało się np. wypełnianie zasad corporate governance.