Resort finansów częściowo rozwiązał sprawę podatku od akcji kupowanych w celu umorzenia. Wyjaśnił inwestorom indywidualnym, że w razie uzyskania dochodu ze sprzedaży w wezwaniu akcji, które potem zostaną umorzone, powinni płacić podatek jak od dywidendy. Czyli 19% bez możliwości łączenia z pozostałymi dochodami. Jeśli jednak akcje w celu umorzenia skupowane są na rynku, wówczas płaci się podatek jak od zysków z obrotu akcjami - również 19%, ale dochody można pomniejszać o straty w innych transakcjach. Dlaczego resort przyjął takie rozwiązanie? Bo - jak wyjaśnił - przecież inwestor sprzedający akcje na rynku nie wie ani komu sprzedaje, ani jak chce kupione walory zużytkować.
- No dobrze, ale co ma zrobić druga strona, czyli spółka, która walory kupuje? - pyta Paweł Mazurkiewicz, doradca podatkowy z MDDP Michalik Dłuska Dziedzic i Partnerzy. - Przecież ona wie, że kupuje walory w celu umorzenia.
Wątpliwości wiele
A skoro firma wie, to z przepisów wynika, iż ten podatek powinna naliczać i odprowadzać. Tyle że nie może go potrącić z kwoty uzyskanej przez inwestora, bo nie pozwala na to system transakcyjny.
- Ale "techniczny" problem z potrącaniem podatku nie jest decydujący z punktu widzenia obowiązków wobec fiskusa. Aby bronić się przed opodatkowaniem, trzeba szukać innych argumentów - mówi P. Mazurkiewicz.