Po ostatniej majowej sesji Skarb Państwa pozbył się w pakietówce 25% walorów przedsiębiorstwa produkującego butle na gazy techniczne i propan-butan. Akcje trafiły do inwestora strategicznego Milmetu - czeskiego Vitkovice Holdingu (dawniej Lahvarna Ostrava). W sumie czeska firma ma już prawie 2,3 mln papierów, czyli 72,7% kapitału i głosów na WZA giełdowej spółki. Nie musi ogłaszać wezwania, bo przekroczyła próg 50% głosów na skutek transakcji ze Skarbem Państwa. Jednak to właśnie przypuszczenie, że do wezwania dojdzie, mogło wywindować kurs przedsiębiorstwa. Notowania wzrosły prawie o 1/3 i utrzymały się na dawno nie widzianym poziomie - mimo że Czesi zapowiedzieli pozostanie Milmetu na giełdzie "przynajmniej do końca tego roku". Wczoraj kurs przedsiębiorstwa wyniósł 11,75 zł (-1,7%). Obroty powoli spadają, ale są i tak wyższe niż przed przetasowaniami w gronie największych udziałowców. Stabilizacja notowań na wyższym poziomie nie powinna dziwić, jeśli się weźmie pod uwagę, że cena w transakcji pozasesyjnej wyniosła 14,2 zł za papier.
Poza Vitkovice Holding jedynym dużym akcjonariuszem Milmetu są fundusze kierowane przez SEB TFI, które kontrolują ponad 10% kapitału.