Rynek się zniża
Pierwszym z analizowanych wskaźników był wskaźnik kapitalizacji rynkowej. Okazało się, że najwyższe stopy zwrotu na warszawskiej giełdzie przynosiły inwestycje w akcje spółek o najwyższej kapitalizacji. Test istotności statystycznej nie potwierdził jednak, aby wykryte prawidłowości można było uznać za istotne.
Portfel akcji największych spółek osiągał średnioroczną stopę zwrotu o 6,1 pkt proc. wyższą od WIG, a portfel akcji najmniejszych spółek o 11,8 pkt proc. niższą od WIG (najgorszy okazał się portfel akcji drugiego decyla). Takie wyniki na pierwszy rzut oka mogą wydawać się zaskakujące wobec efektu małych spółek, występującego na większości rynków dojrzałych.
Powyższego zjawiska dla późniejszego okresu obejmującego lata 2001-2004 nie potwierdzają moje badania. Analizie poddano 65 spółek2, które przez cały ten okres były notowane w systemie ciągłym. Wyniki badania nie pokrywały się z zależnościami odkrytymi przez J. Czekaja, M. Wosia i J. Żarnowskiego. Poza spółkami pierwszego i drugiego decyla3 można zaobserwować prawidłowość, że papiery mniejszych spółek pozwalały w analizowanym okresie na uzyskiwanie ponadprzeciętnych stóp zwrotu, natomiast ceny walorów większych przedsiębiorstw zachowywały się znacznie gorzej. Zjawisko to było zgodne z trendami obserwowanymi na większości światowych rynków. Po okresie wysokich stóp zwrotu z akcji dużych spółek w drugiej połowie lat 90., początek nowej dekady upłynął pod znakiem powrotu do obserwowanego wcześniej trendu - możliwości osiągania ponadprzeciętnych stóp zwrotu z inwestycji w akcje małych firm.
W przypadku strategii opartych na wskaźniku P/E dla okresu od końca września 1995 r. do końca września 2000 r. J. Czekaj, M. Woś i J. Żarnowski wykazali istnienie zależności polegającej na możliwości osiągania ponadprzeciętnych stóp zwrotu z inwestycji w akcje spółek charakteryzujących się niskim wskaźnikiem P/E.
Kierunek zależności był zgodny z oczekiwanym. Portfel spółek o najniższym wskaźniku P/E pozwolił osiągnąć średnioroczny zysk wyższy aż o 41,4 pkt proc. od WIG. Wyniki te świadczą o nieefektywności informacyjnej warszawskiej giełdy w formie półsilnej w drugiej połowie lat 90. J. Czekaj, M. Woś i J. Żarnowski próbowali uzasadnić tę nieefektywność nieuwzględnieniem kosztów transakcyjnych w badaniu poziomu istotności statystycznej. Okazało się jednak, że nawet po uwzględnieniu tych kosztów, wyniki badania definitywnie świadczyły o sprzeczności z teorią rynków efektywnych i jej półsilną formą.