Miedź zdrożała w piątek zarówno w Londynie, jak i w Nowym Jorku, i był to trzeci z rzędu dzień wzrostu cen tego metalu. Przyczyną był największy od dwóch tygodni spadek zapasów, co wskazuje na ciągłą nadwyżkę popytu nad podażą na tym rynku.
Zapasy monitorowane przez Londyńską Giełdę Metali spadły w piątek o 4,9%, do 38,625 tys. ton. Był to ich największy spadek od 26 maja. W ciągu ostatnich trzech tygodni ceny miedzi wzrosły prawie o 9% w wyniku spadku rezerw tego metalu do poziomu najniższego od 30 lat. Przy tak niskich zapasach każdy ich nieco większy spadek powoduje, że inwestorzy przystępują do zakupów.
Wzrost ceny miedzi byłby zapewne jeszcze większy, gdyby nie uspokajające informacje lizbońskiej International Copper Study Group. Podała ona, że światowy popyt na miedź spadł w I kw. o 5,5%, a produkcja wzrosła o 7,5%, w wyniku czego na rynku pojawiła się nadwyżka w wysokości 25 tys. ton w porównaniu z deficytem 364 tys. ton przed rokiem. Nadwyżka ta nie uzupełniła jednak giełdowych składów, co świadczy o wciąż bardzo dużym popycie przemysłu. Zwłaszcza w Chinach, z których ICSG nie ma danych, ale popyt spadł najbardziej w Europie, o 15%, o 13% w Japonii i o 11% w USA. W Chinach zatem musiał wzrosnąć, skoro globalny spadek wyniósł w I kw. 5,5%.
Kontrakty terminowe na miedź z dostawą za trzy miesiące zdrożały w piątek w Londynie o 13 USD, 0,4%, do 3268 USD za tonę. Na koniec minionego tygodnia tona miedzi kosztowała w Londynie 3270 USD.