PricewaterhouseCoopers przepytał kadrę zarządzającą z ponad 100 firm gazowych i energetycznych na całym świecie, a także inwestorów branżowych (w tym banki i fundusze venture capitals), jakie są perspektywy rozwoju rynku energii. Okazuje się, że aż 72% respondentów obawia się przerw w dostawach prądu i gazu z uwagi na szybko rosnący popyt na energię. Co ciekawe, obawy te są szczególnie widoczne w Europie, która jest uzależniona od dostaw rosyjskich (zgłasza je aż 88% ankietowanych). Aby zapobiec deficytowi energii na świecie, niezbędne są inwestycje rzędu 355 mld USD rocznie. Do tego dochodzą nakłady związane ze stopniowym przechodzeniem na źródła odnawialne.
Jak ocenia PwC, większość firm z branży ma jednak problem z finansowaniem nowych przedsięwzięć. Decyduje o tym niestabilność regulacji i nieprzewidywalność co do wahań cen energii. Największe zainteresowanie inwestorów budzi, co znamienne, rynek Europy Wschodniej (w tym Rosji) i Bałkanów. - W czołówce nie ma, niestety, Polski - przyznaje Katarzyna Rozenfeld, lider zespołu ds. doradztwa energetyczno-paliwowego PwC. Jej zdaniem, wpływ na to ma m.in. nierozwiązana do tej pory kwestia kontraktów długoterminowych w polskiej energetyce, a także dopiero co przeprowadzona konsolidacja branży. Tymczasem to właśnie przedsiębiorstwa, które łączą w sobie produkcję i przesył (tzw. integracja pionowa) są według PwC najbardziej "łakomym kąskiem" dla inwestorów. - Takie podmioty mogą lepiej rozkładać ryzyko wahań cen na rynku - tłumaczy K. Rozenfeld. Wydaje się, że krajowe firmy stoją jeszcze przed innym problemem - niemal połowa ankietowanych przedsiębiorstw stawia na paliwa gazowe. Tymczasem w Polsce około 95% energii wciąż pochodzi z elektrowni węglowych.
Raport PwC odpowiada też na pytanie, jak branża postrzega priorytety swoich klientów. Okazuje się, że na pierwszym miejscu stawia się na jakość obsługi (a więc np. na formę rozliczeń czy łatwość podpisania umowy o dostawę), dopiero potem na cenę za energię.