JPMorgan Chase, trzeci bank w USA pod względem wielkości aktywów, zdecydował się pójść na ugodę z inwestorami i wypłacić im 2,2 mld USD, czyli o 200 mln USD więcej niż pod koniec ubiegłego tygodnia zaproponował Citigroup. W zamian za to akcjonariusze mają wycofać z amerykańskich sądów wszystkie pozwy złożone przeciw spółce.

JPMorgan, podobnie jak Citigroup, w ub.r. również rozwiązał sprawę innego gigantycznego bankructwa za Atlantykiem - koncernu telekomunikacyjnego WorldCom. W maju 2004 r. wypłacił dawnym udziałowcom tej spółki 1,37 mld USD (w przypadku Citigroup była to kwota prawie dwukrotnie wyższa, 2,67 mld USD).

Enron ogłosił upadłość w 2001 r., a głównym powodem była kreatywna księgowość w spółce pomagająca w ukrywaniu strat i zawyżaniu zysków. Okazało się, że o tym procederze wiedziało kilka banków prowadzących operacje finansowe ze spółką. Obok Citibanku i JPMorgan Chase byli to m.in. dwaj inni potentaci z Wall Street - CS First Boston i Merrill Lynch, a także zagraniczne Canadian Imperial Bank of Commerce, Toronto-Dominion Bank, Royal Bank of Canada, Royal Bank of Scotland, Barclays i Deutsche Bank. Eksperci spodziewają się, że teraz pora na te instytucje, by porozumieć się z inwestorami. - Spodziewam się swoistego wyścigu. Żaden bank nie zamierza być ostatni, bo może się okazać, że inwestorzy Enronu uznali, że zadośćuczynienie było niewystarczające i nie pójdą na ugodę. A to oznacza długi i kosztowny proces - mówi, cytowany przez Bloomberga, Robert Zito, nowojorski prawnik specjalizujący się w obronie spółek przed pozwami ze strony inwestorów.

Do tej pory akcjonariusze Enronu "wywalczyli" od banków 4,7 mld USD. Oprócz JPMorgana i Citigroup na ugodę poszły wcześniej Lehman Brothers (zapłacił 222,5 mln USD) i Bank of America (69 mln USD). Pozwy złożone przeciw bankom przez inwestorów opiewają jednak na kwotę aż 30 mld USD.

Bloomberg