Po wczorajszej sesji trochę odważniej można spojrzeć na szczyt z 25 lutego. WIG20 odrobił wczoraj z nawiązką poniesione we wtorek straty, co oznacza, że znalazł się na najwyższym poziomie w zapoczątkowanym przed miesiącem trendzie wzrostowym. Wyższe niż dzień wcześniej były obroty. W wyniku lokalnej korekty wykres indeksu spadł do wzrostowej linii trendu, po czym z impetem odbił się od niej. Poziom 62-proc. zniesienia trwającej prawie trzy miesiące fali spadkowej został naruszony. Teoria mówi, że jeśli to zniesienie zostanie przełamane, to można oczekiwać dotarcia przez wykres do szczytu na 2118 pkt Właściwie jedynym kontrargumentem przeciw ponownemu przekroczeniu przez WIG20 2100 pkt. pozostaje spojrzenie na wykres S&P 500. Tam kłopoty ze zwyżką zaczęły się właśnie po przekroczeniu 62-proc. zniesienia marcowo-kwietniowej przeceny. Warto zwrócić uwagę, że do 2100 pkt na wykresie WIG20 zbliża się długoterminowa linia trendu, którą indeks przełamał w połowie kwietnia. To może być zatem głęboki ruch powrotny do przebitego wsparcia, po którym dopiero rozpocznie się właściwa fala spadkowa.
Choć w perspektywie średnioterminowej wczorajsza sesja niczego nie rozstrzyga, to ma jednak pewne pozytywne znaczenie. Zmniejsza zagrożenie, że na wykresie zbudowana zostanie głowa z ramionami, z linią szyi w okolicach 1800 pkt. Podobne formacje powstały na dwóch wykresach branżowych - WIG Budownictwo i WIG Informatyka. Na wykresie drugiego z indeksów realizacja formacji powoli dobiega końca, w pierwszym przypadku głowa z ramionami nie została do końca ukształtowana. Wykres branżowego wskaźnika zmierza w kierunku głowy formacji i na podobnej drodze znajduje się w tej chwili WIG20. Motorem napędowym wzrostu pozostaje sektor bankowy - indeks WIG Banki zakończył wczoraj lokalną korektę i miał najwyższy poziom w historii. Jeśli ostatnie kilka sesji potraktować, jako "powiewającą w połowie masztu" flagę, to indeks ma przed sobą jeszcze 5-proc. potencjał wzrostowy.