Ministrowie państw OPEC postanowili podnieść w drugim półroczu limity wydobycia ropy naftowej o 1,8%, tj. 500 tys. baryłek dziennie, do 28 mln baryłek. Jednocześnie upoważniono przewodniczącego kartelu szejka Ahmada Fahda al-Sabaha do ich dodatkowego podwyższenia. Decyzję tę podjęto, aby zapobiec dalszej zwyżce notowań, która może spowolnić wzrost w gospodarce światowej i w konsekwencji ograniczyć popyt na paliwa płynne.
Podwyższenie limitów nie zahamowało jednak tendencji zwyżkowej na rynku naftowym i w Londynie gatunek Brent z dostawą w lipcu kosztował wczoraj po południu 54,85 USD za baryłkę w porównaniu z 53,73 USD w końcu sesji wtorkowej oraz 54,78 USD w poprzednią środę. Reakcję rynku może tłumaczyć fakt, że OPEC przekroczył już w maju ustalone wczoraj limity i mimo czterokrotnego zwiększania dostaw w ciągu minionych 12 miesięcy nie zdołał zapobiec wzrostowi cen ropy powyżej 50 USD.
Zdaniem katarskiego ministra Abdullaha bin Hamada al-Attiyaha, główną przyczyną przesadnie wysokich notowań jest niedoinwestowanie przez kraje zachodnie przemysłu rafineryjnego. W USA nie wybudowano od trzydziestu lat ani jednej rafinerii, a w Europie od dziesięciu, przy czym głównymi powodami były protesty ekologów oraz mieszkańców regionów, w których planowano takie inwestycje. Efektem tych zaniedbań są powtarzające się niedobory benzyny i innych produktów naftowych względnie obawy przed takimi brakami w okresach zwiększonego popytu.