Ankietowani przez PARKIET analitycy liczyli, że w maju produkcja nieco przyspieszy. Spodziewali się, że wzrost - średnio - wyniesie 2,8%. Podane w piątek przez GUS dane okazały się sporo gorsze, wzrost wyniósł ledwie 0,9%.
- Liczyliśmy, że produkcja będzie nieco większa dzięki stopniowej odbudowie popytu - powiedział Wojciech Kuryłek, ekonomista Kredyt Banku. - Jednak okazuje się, że popyt wewnętrzny jest nadal słaby. Ludzie nie mają pieniędzy, a firmy nie chcą inwestować.
Brak pieniędzy to wynik niższego od oczekiwanego wzrostu płac. Z danych Zakładu Ubezpieczeń Społecznych wynika, że w I kwartale wzrost funduszu płac był niższy o 1 pkt proc. od oczekiwań. A dlaczego firmy nie chcą inwestować?
- Część przedsiębiorców wstrzymuje się z decyzjami w sprawie inwestycji z powodu dużego ryzyka politycznego - powiedział W. Kuryłek.
Ale w maju negatywnie na wzroście produkcji odbił się także... nadmiar dni wolnych.